Blisko chmur… wywiad z Sylwią Trojanowską

Blisko chmur… wywiad z Sylwią Trojanowską

Z ogromną przyjemnością przeprowadziłam tą rozmowę. Cenię Kobiety, które potrafią twardo stąpać po ziemi i realizować się z biznesie, jednocześnie pozostając sobą i pielęgnując delikatną duszę Kobiety.

Profesjona fotografia studyjna i plenerowa - Szczecin
Profesjona fotografia studyjna i plenerowa – Szczecin

Sylwia Trojanowska poza byciem bizneswoman jest też autorką sztuk teatralnych, w tym wystawianego w Szczecinie spektaklu pt.: „4 KUTe ASY ”, scenarzystką i pisarką. Najpewniej miałaś przyjemność czytać jej pierwszą opublikowaną powieść pt.: „Szkoła latania”. Jeśli nie, to warto nadrobić tę zaległość, bo już dziś (22.03.2016) premiera drugiej części przygód Kaśki Laski pt.: „Blisko chmur”.  Jako fanka bohaterów stworzonych przez Sylwię, wypytałam ją dla Ciebie (no dobrze, dla siebie także J ), o to czego możemy się spodziewać dalej. Zachłannie słuchałam informacji o tym, jak powstaje świat Kaśki Laski. Wiesz co? Słuchanie Sylwii było niemniej dobre jak czytanie jej książki, choć Sylwia twierdzi, że to drugie wychodzi jej dużo lepiej… Życzę Tobie równie porywającej lektury, co moja rozmowa z Sylwią!

Nina Kaczmarek: Sylwia, wspomniałaś przed naszą rozmową, że łatwiej jest Tobie pisać, niż mówić…

Sylwia Trojanowska:  Zawsze wydawało mi się, że lepiej mi się mówi, niż pisze, że mówienie przychodzi mi z łatwością. Jednak od czasu,
gdy zaczęłam pisać jakaś energia połączyła moją rękę z moim mózgiem. Wtedy poczułam, że to co piszę jest wielokrotnie trafniejsze, niż to co chciałabym powiedzieć, niż nawet to, co mówię do siebie w trakcie pisania.

NK: Kiedy zauważyłaś, że tak się dzieje?

ST: Jakieś 10 lat temu, kiedy zaczęłam spisywać historie snute synowi. Opowiadały one o chłopcu, który żył w świecie równoległym do naszego, acz nierealnym. Przelewanie myśli na papier tak bardzo mnie pasjonowało, że sama byłam ciekawa tego, jakie przygody ten chłopiec będzie miał dalej.

NK: Nie wiedziałaś, co przydarzy się dalej Twojemu bohaterowi?

ST: Nie, nie wiedziałam, nigdy tego nie wiem. Kiedy piszę książki nie mam pojęcia, co będzie dalej.

NK: Czy od zawsze miałaś talent do pisania, czy to przyszło pewnego dnia?

ST: Jako dziecko nie marzyłam o byciu pisarką, choć w szkole wypracowania szły mi bardzo dobrze. Moja polonistka, pani Maria, była bardzo nauczycielką i dała mi porządną zaprawę do pisania. Marzenie, by oddać się tej pasji przyszło jednak wraz z narodzinami mojego syna i niezliczonymi godzinami spędzonymi na wymyślaniu specjalnie dla niego niestworzonych historii.

NK: A co z Kaśką Laską, jej historii też nie znałaś przed napisaniem?szkola_latania

ST: Nie. Pisząc, nie miałam pojęcia, co będzie się za chwilę działo w życiu Kaśki. Znałam ogólny zarys historii, wiedziałam, jak się zakończy, jacy będą bohaterowie. Nie miałam jednak pojęcia, jak te postaci się zachowają, jak będą ze sobą rozmawiać, bo moi bohaterowie żyją swoim życiem.  Wiem, że to jest trochę abstrakcyjne, ale tak jest. To bohater decyduje, czy chce iść w prawo, czy w lewo, czy chce krzyknąć, czy być cicho. Każdy mój bohater żyje osobno, swoim życiem, chociaż w mojej głowie. Mówi mi co mam napisać, jakie emocje mają mu towarzyszyć.

NK: Mówisz „W mojej głowie”. Kojarzy mi się to z kontrolowanym rozdwojeniem osobowości.

ST: Powiedziałabym nawet więcej, że ze zwielokrotnieniem osobowości (śmiech), a nawet poszatkowaniem jej na dziesięć części. Mówiąc jednak poważnie, jestem cały czas sobą, jestem Sylwią Trojanowską, choć dzięki moim bohaterom przeżywam kilka żyć na raz.

NK: Jak wobec tego powstał pomysł na tych wszystkich bohaterów? Jak po raz pierwszy spotkałaś się z Kaśką?

ST: Pomysł na postać Kaśki zrodził się wraz z konkursem napisania sztuki teatralnej dla młodzieży, która miałaby traktować o jakimś problemie społecznym. Postać Kaśki Laski, przekornie Laski, bo daleko jej do ogólnie rozumianej laski, pociągnął za sobą pomysł kolejnych postaci.  Kaśka pierwszy raz pojawiła się w mojej głowie właśnie podczas pisania sztuki teatralnej pt.: „Spowiedź Grubaski”. Sztuka niestety nie wygrała konkursu, ale dzięki niej Kaśka utorowała sobie drogę do mojego serca. Mocno jej kibicowałam, by wszystko jej się udawało, zaciskałam kciuki za powodzenie w jej nierzeczywistym, ale jakże realnym życiu. Moja siostra i moi przyjaciele, którzy przeczytali tę sztukę namawiali mnie, bym napisała powieść na jej podstawie. Tak się zaczęła przygoda z powieściową Kaśką Laską.

NK: Z jakiego powodu wybrałaś do opisania właśnie ten problem? Problem otyłości?

ST: Ten temat w chwili tworzenia powieści był mi bardzo bliski. Pracowałam wówczas z osobami, które znajdowały się właśnie na etapie poszukiwania nowego stylu życia i miały do zrzucenia po kilkadziesiąt kilogramów, przede wszystkim z powodów zdrowotnych. Jako coach pracowałam z nimi, wspierałam ich, obserwując ich niezwykłą pracę z wielką przyjemnością.

NK: Można więc powiedzieć, że wątek terapeutyczny w powieści jest oparty na Twoich doświadczeniach.

ST:  Tak, Penelopa- terapeutka ze „Szkoły latania” jest podobną osobą dla Kaśki, jaką ja byłam dla osób, z którymi pracowałam. Podkreślę jednak, że Penelopa jest postacią zupełnie fikcyjną.

NK: Przeciwieństwem Penelopy w „Szkole latania” jest tato Kaśki. Dla mnie bardzo irytująca postać, czy on też jest fikcyjny?

ST: Tak, wszystkie postaci z książki są fikcyjne. Jej ojciec, zimny, oschły, niewspierający też po coś tam jest, ma swoją rolę. Osobiście mam bardzo kochającego i wspierającego ojca, choć wiem, że wiele osób, tak jak Kaśka, z różnych względów nie może na to liczyć.

NK: Sylwia, a czy zdarzyło się Tobie mieć cel, chcieć dokonać jakiejś zmiany, ale brakowało Tobie wsparcia bliskich?

ST: Nie, to co dzieje się u Kaśki nie jest w żadnym stopniu odzwierciedleniem mojego życia. Wiem, że są osoby którym brakuje wsparcia bliskich, wówczas warto go szukać gdzieś dalej. Może u przyjaciół, u sąsiadki, w grupach wsparcia.

NK: Już wiem, że Kaśka może się wesprzeć na innych, ale jaki jest jej stosunek do apodyktycznego ojca?

ST: Hmmm (chwila ciszy)…  Kaśka kocha ojca, chociaż nie wie dlaczego.

NK: Jak w „Kubusiu Puchatku”?

ST: Tak, kocha ojca pomimo wszystko (uśmiech). W drugiej części, w „Blisko chmur” relacja Kaśki z tatą się zmienia, gdyż jego postać nieco transformuje.

NK: Skąd wzięłaś pomysł na to, że Maks (chłopak Kaśki) zainteresował się naszą bohaterką, skoro jego dziewczyna jest, a raczej była jej absolutnym przeciwieństwem?

ST: Haha, Nina… nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć. Naprawdę. Dla osób niepiszących, to może brzmieć jak abstrakcja, ale postaci książkowe żyją własnym życiem. Wcześniej, gdy chodziłam na spotkania z pisarzami i słuchałam ich opowieści o tym, że bohaterowie żyją sobie w ich głowach, to wydawało mi się to nieco dziwne. Dzisiaj sama tak mam. O Maksie wiedziałam od początku, że będzie, że Kaśka się w nim zakocha, i że dzięki temu dokona zmian wewnątrz i na zewnątrz.  Maks od początku skradł moje serce i dlatego też będzie występował w drugiej części. Zależało mi, by pokazać, że relacje damsko- męskie mogą być nieco skomplikowane, więc z tego powodu pojawiła się Karolina, dziewczyna fizycznie idealna, ale czy również idealna mentalnie? Hmmm…

NK: No właśnie. Karolina jest super laską, jak sama mówisz, zewnętrznie. Czy fakt, że Maks jest/ był z kimś takim jak Karolina stanowi o jego atrakcyjności dla Kaśki, która jest bogata wewnętrznie i pracuje nad powierzchownością?

Profesjona fotografia studyjna i plenerowa - Szczecin
Profesjona fotografia studyjna i plenerowa – Szczecin

ST: Nie mi to oceniać. Poza tym miłość jest ślepa. Wiele czytelniczek pisało mi, że Karolina jest zła i Maks powinien ją zostawić. Niektóre z czytelniczek znalazły w tej relacji same siebie, opisywały swoją walkę o miłość. Ja cieszę się, że taka kontrowersyjna postać, jak Karolina, znalazła miejsce w mojej historii. I, szczerze mówiąc, szanuję ją, przede wszystkim za wytrwałość. Ona jest zaborcza i uparta w dążeniu do celu. Nie chce odpuścić, nie chce dać Kaśce spokoju, bo po prostu kocha Maksa. Ta miłość…

NK: A czy według Ciebie o miłość trzeba walczyć? Czy to nie jest tak, że jeśli ona jest, to obie osoby ją czują, bo to jest oczywiste?

ST: Myślę, że każdy ma wolny wybór i jeśli czuje potrzebę walki, jeśli czuje, że to jest dobre dla niego, niech  walczy. Róbmy, to co podpowiada nam serce.

NK: Czy te emocjonalne listy od czytelników, o których wspomniałaś, sugerują Tobie, jak mają się potoczyć losy bohaterów?

ST: Tak, sugerują, ale raczej nie wpływają na przebieg zdarzeń. Życie moich bohaterów toczy się swoim torem i czasami zaskakuje nawet mnie samą.

NK: Czy Kaśka ma szansę być szczęśliwa?

ST: Kaśka jest szczęśliwa cały czas! Podjęła walkę o lepszą siebie, dzięki temu poprawiają się jej relacje z otoczeniem i relacje damsko- męskie. Ona jest bardzo pozytywną osobą, która dzięki swojej zmianie staje się jeszcze szczęśliwsza. I, co ważne, ona czuje, że to co robi, jak się zmienia, daje jej siłę.

NK:  A co z mamą Kaśki? Przecież daje córce przykład, jak nie być szczęśliwą w związku.

ST: To jest Twoje zdanie, że jej mama nie jest szczęśliwa. A może jest? Postać ojca Kaśki zmieni się w „Blisko chmur” między innymi za sprawą mamy Kaśki. W drugiej części większość czytelniczek, które dopingowały mamę Kaśki do zmiany, powie sobie „Uff”…

NK: Uffff…

ST: …w „Szkole latania” matka Kaśki była bardzo oddana swojemu mężowi. Budziło to mocne kontrowersje. W sumie, myślę sobie, że historia rodziców Kaśki: Małgorzaty i Roberta jest osobną relacją, nawet materiałem na zupełnie inną powieść. Zresztą tak samo, jak wątek zakopiański.

NK: Zakopiański?

ST: Tak, dużo będzie się działo w drugiej części w Zakopanem. Pisząc tę część świetnie się tam bawiłam. Było głośno, radośnie, gwarnie. To będzie bardzo energetyczny fragment powieści. Będzie tam oczywiście ciotka Róża, bardzo ciepła osoba, którą uwielbiam.

NK: Sylwia, mówisz: Kocham Maksa, skradł moje serce, uwielbiam Matyldę, za jej zdecydowanie, Karolinę za dążenie do celu, Kaśkę kochasz, bo bez niej nie byłoby powieści. Czy jest jakiś bohater, którego nie lubisz?

ST: (Śmiech) Nie, nie. Wszystkich ich uwielbiam. Dzięki nim mogę odczuwać różne emocje. Mogę być dobra, zła i uległa, pewna siebie i całkowicie zagubiona. To mi daje możliwość życia wieloma życiami, a to ogromny przywilej!

NK: A skąd masz pomysły na imiona dla bohaterów?

ST: To też mi przychodzi samo. Najwięcej czasu zajęło mi nazwanie głównych bohaterów, ale Zośka na przykład była od razu. Najczęściej rozmawiam w myślach z bohaterem, który już ma imię, słucham, jak się zwraca do tego bezimiennego jeszcze bohatera i wtedy wiem, jak nazywa się ten drugi.

NK: Czy w życiu prywatnym imię dla Twojego syna też pojawiło się samo?

ST: Nie, tutaj imię wymyślił mój mąż, a ja się z nim absolutnie zgodziłam.

NK: Z tego wniosek, że bierzesz to, co życie Tobie niesie? Imiona w powieści, imię dla syna.

ST: Hmmm… Pisanie traktuję bardzo emocjonalnie. Nie robię sobie szkiców, drabinek co nastąpi po czym. Oddaję się temu, co we mnie i im bardziej poznaję swój warsztat, tym jest mi łatwiej. Dla mnie najważniejsze, to pisać bez ograniczeń.

NK: Powiedz proszę, planujesz jakichś nowych bohaterów w drugiej części książki?

ST: Nowi bohaterowie? Główne postaci są te same, epizodycznie pojawią się nowe osoby i spowodują, że będzie się sporo działo wokół spraw sercowych Kaśki. „Blisko chmur”, w moim odczuciu, to będzie taki swoisty hymn do miłości. Poczekajmy jednak na opinie Czytelników.

NK: Co stanie się wtedy z Zośką? Czy tak zajęta Kaśka jej nie „odstawi”?

ST: Zośka nigdy nie pójdzie w odstawkę. Zośka jest i trwa przy Kasi, jest na dobre i na złe. Po za tym Zośka jest tak ciekawą postacią, że warto by o niej samej napisać osobną powieść, co być może kiedyś się wydarzy.

NK: Sylwio, na koniec, by jeszcze bardziej rozgrzać ciekawość czytelników: Jakie najmocniejsze wydarzenie będzie miało miejsce w „Blisko chmur?”

ST: Nie mogę zdradzić (śmiech). Powiem tylko, że będzie dużo miłości, zapytań typu: „Maks, gdzie jesteś?”, sporo wątpliwości, huśtawek emocji, będzie namiętnie, bardzo wciągająco. Będzie też moc wydarzeń, które sprawią, że tempo przerzucania kartki za kartką będzie bardzo szybkie.

NK: Mnie już niecierpliwość do czytania doskwiera. Dziękuję za rozmowę.

ST: Dziękuję, Nino 🙂

rozmawiała: Nina Kaczmarek

Blisko chmur OKL przod