Byle do wiosny cz.I

Byle do wiosny cz.I

Mróz i śnieg za oknem, prognozy pogody straszą minusowymi temperaturami, a ja powtarzam sobie „byle do wiosny”. Już mam dość tych długich swetrów, czapek i szarości. Co prawda dni coraz dłuższe, słońce przebija się przez chmury, to jednak do wiosny jeszcze kawałek i tzw. przesilenie wiosenne trwa w najlepsze. I  w takich momentach chandry, gorszego humoru i braku cierpliwości mam pewne przemyślenia.

Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółką i tak od słowa do słowa zaczęłyśmy się zastanawiać, dlaczego ludzie mając dzisiaj dostęp do wszystkiego, mając wolność, mając wybór, mając tysiące możliwości nie korzystają z nich. Nawet, jak korzystają i już można by powiedzieć złapali przysłowiowego byka za rogi, to i tak nie potrafią się tym cieszyć. I tak gonią za tym króliczkiem, i tak ciągle coś nie tak, i tak nie mogą mieć takiej 100% satysfakcji życia. To co to jest to bycie tu i teraz? To upragnione szczęście? A jak ma się jesienną chandrę albo przesilenie wiosenne to już nie jest się szczęśliwym?

Satysfakcja życia

Czy ta 100% satysfakcja jest w ogóle możliwa? I tak się zadziało – oczywiście przypadkiem! – że wczoraj robiłam rzęsy. Pięknie dziś moje oczęta wyglądają i moja p. Anitka startowała na mistrzostwach Polski w tych rzęsach i zaczęła odpowiadać o pieniądzach, jakie są na tym rynku. Mówiła o produktach, o markach, o tych stylistkach, a bardziej instruktorkach – ile za szkolenia biorą (około 30 tys. za 4-5h pracy – to przebijają nawet dr Grzesiaka!), ile zarabiają, jakie linie produktów wypuszczają na rynek, jak poważane są i cały świat stoi przed nimi otworem. A na moje pytanie, czy jej ta „koleżanka” po fachu, milionerka, gwiazdeczka jest szczęśliwa? – padła odpowiedź: No nie bardzo, cytuje: „Sama mi mówiła, że nie wie co z kasą zrobić, że nic ją już nie cieszy, no ileż można tych nowych torebek, butów, nieruchomości czy biznesów mieć”.

Szczęście

To tak mnie to jakoś zainspirowało do zatrzymania się i określenia – to czym jest to szczęście? Czy szczęśliwy ten, kto ma umiar, dystans, albo jeszcze lepiej balans w rolach życiowych i nie tylko? A może ten, kto przerobił swoje lekcje życia i wzrasta, rozwija się wraz z każdym kolejnym doświadczeniem życiowym? A może szczęście to tylko ulotne, chwile, chwilunie, moment flow – tak jak ta chwila teraz kiedy sobie tu siedzę, herbatka obok, świeczka się pali, pisze sobie i nic mnie poza tym nie interesuje?

 

koniec cz. I

Text: Kasia Czyż