Czy istnieje idealny portfel inwestycyjny?

Czy istnieje idealny portfel inwestycyjny?

Na tak postawione pytanie od razu nasuwa się szereg kolejnych: idealny dla kogo? Na jakie czasy? Przy jakim kapitale początkowym? Nie. Nie istnieje portfel idealny.

Z całą pewnością można jednak powiedzieć, że istnieje portfel bezpieczny, optymalny dla większości osób, dla których inwestowanie jest jedynie formą uzyskania dodatkowych profitów z domowych oszczędności.

Pieniądze najbezpieczniejsze są w materacu. Ale wtedy podgryza je inflacja.

W banku mamy procent, więc podgryza je trochę mniej, ale jednak. Do tego dochodzi podatek Belki. Wyjście z bankowej strefy komfortu naraża nas na utratę oszczędności – każda inwestycja wiąże się z ryzykiem straty. Jednak strata jest tym większa, im większy jest potencjalny zysk.

Krótko mówiąc: inwestycje bezpieczne rzadko przynoszą spektakularne zyski.

Zyski przynoszą inwestycje ryzykowne, brawurowe, takie, które często narażają nas na utratę całego kapitału oraz zadłużenie (np. dźwignia na rynku forex). Znamy różne inwestycje: obligacje skarbowe, obligacje korporacyjne, fundusze inwestycyjne, akcje w obrocie publicznym (giełda), akcje w obrocie prywatnym (private equity), instrumenty pochodne, forex, kryptowaluty, nieruchomości oraz inwestycje alternatywne, do których należą m.in. metale szlachetne, diamenty, dzieła sztuki czy wszelkiego rodzaju przedmioty kolekcjonerskie. Wśród klas aktywów o ryzyku minimalnym i umiarkowanym znalazły się: obligacje skarbowe, nieruchomości oraz inwestycje alternatywne czyli właśnie m.in. złoto i diamenty ( w przeciwieństwie do dzieł sztuki nie zależą od gustu).

Najbardziej ryzykownymi według nas są: kryptowaluty, instrumenty pochodne, obligacje korporacyjne (vide afera GetBack), forex oraz akcje w obrocie prywatnym.

Jednak w portfelu powinno się mieć inwestycje z jednej jak i drugiej grupy. Portfel bezpieczny dla nas to taki, który dzieli się na część bezpieczną oraz część zarabiającą (gorzej brzmiące określenie: ryzykowną).

Inwestycje bezpieczne to m.in inwestycje alternatywne to takie, którym w ogóle nie trzeba poświęcać czasu albowiem po zakupie zamykamy je w bezpiecznym miejscu i… zapominamy.

Można sobie na to pozwolić, ponieważ – w przeciwieństwie do np. forex, gdzie tak naprawdę zakładamy się z innymi uczestnikami rynku, nie możemy z dnia na dzień przegrać i stracić wszystkiego. Nakłady początkowe nie są duże:    Srebrna uncjowa moneta – 73 zł;    Sztabka złota 1 uncja – 4789 zł;  Diament 0,5 ct – 2500-3000 zł.

Moment otwarcia pozycji, czy też – inaczej mówiąc – zakupu danego aktywa, to kwestia bardzo ważna, o ile nie najważniejsza. W świecie inwestycji bardzo często zaobserwować można zjawiska takie jak owczy pęd, kiedy jakaś inwestycja staje się bardzo modna i wszyscy zaczynają się nią interesować (obecny przykład: polskie spółki gamingowe).Tak było także w przypadku kryptowalut pod koniec ubiegłego roku. Zwolennicy bitcoina gorąco zapewniali, że nie ma bańki, i że bitcoin osiągnie astronomiczne, niewyobrażalne ceny. Oczywiście była to klasyczna bańka spekulacyjna. Ten kto wszedł „na górce” stracił, i to często bardzo dużo.

Zatem warto przy tej okazji podkreślić, że jeżeli coś jest drogie, to nie znaczy, że jest dobre.

Tak samo jak to, że coś jest tanie, nie znaczy, że jest złe. Dobrym przykładem jest złoto, które od kilku miesięcy traci na wartości. W mediach pojawiają się nagłówki o tym, jak bardzo „złoto jest słabe” i traci, podczas gdy w rzeczywistości jest ono tańsze, niż powinno być – jest niedoszacowane (sytuacja odwrotna – przeszacowanie – oznacza, że aktywo jest droższe, niż wskazywać by mogły fundamenty). Wprawdzie nikt nie może mieć 100% pewności, jak zachowa się złoto w ciągu kolejnym miesięcy, ale obecna sytuacja zdaje się wskazywać na to, że jednak moment na zakup jest odpowiedni.To samo dotyczy diamentów, które po 2016 roku straciły nieco na wartości, jednak od mniej więcej roku ich ceny stabilnie rosną (gwarantują to dwie firmy wydobywcze czyli monopol oraz akt ,że nowe złoża się już nie tworzą)

Zawsze należy zatem zadać sobie pytanie, czy dane aktywo jest obecnie tanie (niedoszacowane) czy drogie (przeszacowane), i jak zachowa się jego kurs w przyszłości.

Nie jest to wiedzą, którą można zdobyć łatwo, ale zawsze można posłużyć się chociażby globalnymi wskaźnikami czy cyklami koniunkturalnymi. Obecnie znajdujemy się na szycie ogólnoświatowej hossy lub nawet za nią. Wiele rynków jest przegrzanych. Rekordy notuje amerykański NASDAQ, który wielokrotnie już przebił poziomy z czasów bańki dot-comów. Coraz częściej mówi się o spowolnieniu, w wielu krajach rozwijających pojawia się inflacja. Sprawy nie ułatwiają Stany Zjednoczone, prowadzące wojnę handlową z Chinami i okładające sankcjami kolejne kraje.

I ostatnia, choć nie mniej istotna kwestia. Część bezpieczna to zazwyczaj instrumenty, które przechowują wartość w długim terminie (z okresowymi wahaniami).

Złoto czy diamenty  nie zbankrutują, bo istnieje na nie zapotrzebowanie, zaś ich ilość w naturze jest ograniczona.

Mają cenę ta samą na całym świecie a dodatkowo łatwo je przewieźć. Bardzo łatwo tez „sprawdzić czy kupujemy diament czy złoto . Wystarczy pamiętać aby inwestycja była zapakowana w safe pack szczelnie zamknięty. W przypadku złota- mennica wpisana na stronach LBMA; w przypadku diamentów jedno z trzech laboratoriów uznawanych wszędzie na świecie: HRD IGI GIA.

Część bezpieczna może zatem posłużyć nam jako prywatny fundusz emerytalny, forma zabezpieczenia dla naszych dzieci czy po prostu fundusz awaryjny, do którego sięgniemy w trudnych, życiowych chwilach.

text: ATT Investments Europe -Ewelina Tobiasz Inwestycje