Energia, dystans i KADO

Energia, dystans i KADO

Dziś chciałam napisać o energii, o tworzeniu dystansu i o tym jak w tym może pomoc japońska sztuka układania kwiatów KADO. Cisza, przestrzeń, dystans to słowa opisujące ogromną energię. Dzięki niej pojawia się kreatywność, pojawiają się nowe relacje, pojawia się możliwość usłyszenia swojego wewnętrznego głosu i intuicji. Nasze Babcie by powiedziały „Ot zwykły dystans kochaniutka – dystans –  z wiekiem się go nauczysz”. Zgadzam się całkowicie, ale jak go złapać w momencie emocji? Jak z niego korzystać, czerpać i umieć zastosować wtedy kiedy jest naprawdę potrzebny? Każdy z nas ma z pewnością swoje sprawdzone sposoby, a to od lampki wina, wyjścia na siłownie czy spacer po rzucenie się w wir pracy. Dla mnie jednym ze sposobów było i jest KADO.

To sztuka układania kwiatów, rodzaj japońskiej Ikebany polegający na tym, żeby w momencie układania kwiatów doświadczyć bycia „tu i teraz”. Niby nic, trzy kwiatki, trzy gałązki zielonego koloru , a jednak pozwala ćwiczyć się w uważności, w tworzeniu przestrzeni i pozwala dopuścić ten cichutki głos w sercu, który poprzez artystyczny wyraz chcę nam coś przekazać.

Jak to było u mnie za pierwszym razem?

W klasycznej kompozycji mamy trzy gałązki podstawowe, tzw. trzony. Pierwszą umieszcza się pionowo, jest najczęściej najwyższa i stanowi odzwierciedlenie NIEBA, druga na dole, jakby poziomo, równolegle do naczynia i ta symbolizuje CZŁOWIECZEŃSTWO, a trzecia po środku to ZIEMIA. Te trzy symbole są zielone, czyli gałązki, liście, generalnie nie kwiaty. Bo kwiaty to tzw. „pomocniki”, czyli coś co ma wypełnić przestrzeń między niebem, ziemią, a człowieczeństwem. I można oczywiście się nabijać z symboliki, znaczeń, celebracji – też tak może nawet trochę robiłam jak instruktorka mi o tym mówiła. A potem, gdy dostałam do ręki raptem te trzy gałązki i trzy kwiatki i zaczęłam pracować z naturą, zaczęłam się przyglądać tym listkom, mało tego zaczęłam zadawać sobie pytania, to wcale nie było mi do śmiechu.

-…a czym dla Ciebie jest „niebo”?-…powinno być wysoko, stabilne, przejrzyste, klarowne???

-…a co się stanie, jak „człowieczeństwo” je przysłoni? którą gałązkę usuniesz?

-…ile liści będzie musiało odpaść, żeby wszyscy się pomieścili?

-…a „ziemia’? co ona Ci daje? kto jest ważniejszy? moje czy twoje?

 I tak trzymając w ręku raptem trzy gałęzie.. niby nic nadzwyczajnego niezwykle trudno było mi coś uciąć, tak to połączyć, żeby razem współgrało, żeby tworzyło kompozycję, żeby każdemu dać tej przestrzeni tyle samo. Miałam też to ‚szczęście’, że trafiła do mnie gałązka ziemi, która miała dwie odnogi, kilka listków w lewo, kilka w prawo. I bardzo, bardzo naprawdę bardzo długo nie mogłam się zdecydować czy dodać do tej kompozycji tylko prawą stronę, czy lewą, uciąć, nie uciąć? A może „wymienić gałązkę (bo tak by było najłatwiej)?

I tak jak się wpatrywałam w te listki i pozwoliłam sobie odczuwać przyszło mi na myśl, że tak naprawdę wcale nie myślę teraz o listkach, tylko o emocjach które przeżywam, o lęku, o bezsilności, o stracie i o tym, czy jestem gotowa na to, by „odciąć” się od pewnych emocji, myśli, rzeczy czy ludzi. Jak to trudno czasami nam odpuścić, tak rzeczywiście poczuć w sercu to, że właśnie takie i tylko takie działanie jest dobre, jest słuszne, jest dla nas najlepsze w danym momencie i zgodne z nami. Bo dając przestrzeń każdemu listkowi to tak jak w życiu – jak byśmy odpuszczali kawałek siebie, by pozwolić i by dać przestrzeń drugiemu człowiekowi na to, by wzrastał, rozkwitł, błyszczał, by został zauważony.

Każdy z nas tak potwornie traci energię na to, by drugi człowiek go zauważył, by docenił, by docelowo polubił czy pokochał.

Alpejskie kombinacje wyczyniamy, żeby zasłużyć sobie na uwagę drugiego człowieka. I albo chcemy totalnie „to”, czy „go” kontrolować, posiadać, mieć w obszarze wpływu i władzy, albo znów totalnie się podporządkowujemy, zatracamy siebie, spełniamy jedynie nasze role i oczekiwania innych dusząc się w związkach i swoim własnym życiu.

A to czego każdemu z nas tak naprawdę potrzeba to PRZESTRZEŃ i ENERGIA. To możliwość wzrastania, błyszczenia i kwitnięcia w swojej przestrzeni. Brakuje nam tego balansu, równowagi, oddechu i może nawet właśnie „babcinego dystansu”. A na końcu życia i tak najważniejsze okazują się relacje jakie mamy z drugim człowiekiem i uczucia! Pamiętajmy o tym co ważne, o co warto dbać i co jest dla nas energią. Dzięki temu powstaje coś naprawdę pięknego, harmonijnego tak jak kwiatowa pachnąca kompozycja – raptem 3 gałązki i 3 kwiatki. Jak w życiu – raptem 3 uśmiechy i 3 dobre słowa. A mogą tak wiele!

Text: Kasia Czyż