Nieco z nieśmiałością…

Nieco z nieśmiałością…

Nieco z nieśmiałością, ale i z poczuciem ogromnego wyzwania i radości rozpoczynam współpracę z portalem kobietowo. pl.

Jestem lokalnym dziennikarzem z ogromną przyjemnością poszukującym inspirujących ludzi pełnych pasji. Jestem katechetą pracującym wśród przedszkolaków i gimnazjalistów. Od niedawna psychologiem i psychoterapeutą
nurtu Gestalt w trakcie procesu szkolenia. Fotografem z zamiłowania. To bogactwo życiowych doświadczeń pozwala mi spoglądać na sprawy z różnych perspektyw. Zapraszam Was Czytelniczki i Czytelnicy na wspólną drogę.
Są dwie metafory ostatnio szczególnie mi bliskie: ślimak i serce.

To dla mnie wyjątkowy czas w życiu, a słowa i kryjąca się za nimi rzeczywistość odgrywają w nim znaczącą rolę. Ufam, że nie jest to wina nieco spóźnionego kryzysu średniego wieku. Ten mam już zdecydowanie za sobą. Myślę, że pod wpływem wielu wydarzeń i niesamowitych przeżyć dokonuje się we mnie ważna zmiana. Jeszcze nie wiem dokąd mnie ona zaprowadzi. Chciałbym w tę podróż zaprosić Czytelniczki i Czytelników tego portalu, podzielić się tym co dla mnie wyjątkowe. Może będzie to i dla Was
ciekawe, a może stanie się dla kogoś źródłem inspiracji dla dokonywania zmian.
Zatem zapraszam do opowieści o ślimaku i sercu.
Ślimak pojawił się w moim życiu nieco przypadkiem. No właśnie… Tu już na wstępie trzeba to powiedzieć: nie wierzę w przypadki. Myślę, że wszystko ma swój sens. Choćbym nie miał tu i teraz pomysłu jak go rozwikłać, jak odkryć sens przeżywanych przeze mnie doświadczeń.
Wróćmy jednak do początków tej historii. Znalazłem kiedyś haiku.
Pnij się, ślimaczku,
na sam szczyt góry Fudżi –
ale powoli!

Napisał je poeta Issa żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku w Japonii. Polski czytelnik mógł znaleźć je dzięki antologii Ryszarda Krynickiego.
͡͵ͺΖΠ
ͳΣͳΣጭ΢
੄ॊ΄ઊ̴
Cudowne znaczki japońskiej kaligrafii, robaczki biegające o papierze.

Mnie zachwyciło coś jeszcze. Cywilizacja nakazuje nam pośpiech. W natłoku zadań i w zalewie informacji wydaje się nam, że adaptacja do tego pośpiechu jest jak najbardziej wskazana i z korzyścią dla naszej efektywności. Też ulegałem tej presji. Chciałem zdążyć, czułem się źle, że dokonujące się we mnie zmiany nie dzieją się odpowiednio
szybko. Pośpiech przesłonił mi cel. Czy trzeba sięgać drugiego bieguna i być slow? Myślałem… W końcu uświadomiłem sobie, że najważniejsze jest to, że zmiana się dokonuje, że bez względu na jej tempo. To sama zmiana jest już wartością.
Do następnego spotkania zostawię Wam słowa Mahatmy Gandhiego:
Bądź zmianą, której oczekujesz.
Do przeczytania.

Robert Poczekaj