O plotce ciąg dalszy…

O plotce ciąg dalszy…

To bardzo interesujące, że menadżerowie czują się zagrożeni i dlatego uważają plotki za negatywne. Jednak według profesora Katedry Organizacji i Zarządzania na Uniwersytecie w Atlancie – Joe Labianca oraz współpracujących z nim doktorantów kierunku Zarządzania: Travisa Grossera oraz Virginie Lopez – Kidwell, którzy badali interakcje społeczne w amerykańskiej firmie, plotek nie da się uniknąć, ani też ich zabronić.

Nie będzie żadnym odkryciem, że kierownicy też plotkują, ponieważ potrzebują informacji – również tych nieformalnych – żeby dobrze i być może – bardziej świadomie wypełniać swoje obowiązki. Menadżerowie plotkują między sobą, ale sądzę, że część z nich doskonale wie, że często dużo lepszym źródłem informacji są przecież pracownicy, którzy dopuszczeni do głosu znakomicie potrafią wskazać co działa, a co nie, czyli słabe punkty organizacji[1].

Żeby nie zostać posądzoną o to, że jestem zwolenniczką plotkowania, pragnę wyraźnie zaznaczyć, że plotka oprócz tego, że może być źródłem informacji może być przyczyną kłopotów dla osoby plotkującej.

Może to mieć miejsce zwłaszcza wtedy kiedy taka puszczona w obieg niby niewinna ploteczka ma na celu poniżenie osoby, albo jej ośmieszenie w grupie. Rzeczą jasną jest, iż jest to zwyczajnie niekoleżeńskie zachowanie, ale może być również odebrane jako mobbing. Widziałam ostatnio dokument pewnej firmy zawierający zbiór zachowań, które w tej danej firmie są uznawane za mobbing i jedną z pozycji była właśnie plotka mająca na celu świadome ośmieszanie i izolowanie podwładnych i współpracowników.

Myślę, że granica pomiędzy plotką – „źródłem informacji”, a plotką – przyczyną kłopotów może być bardzo cienka.

Uważajmy więc, jakie tematy są źródłem naszych rozmów w pracowniczych kuluarach. A może warto zgłębić temat mobbingu? Hmm, a może poruszę go w kolejnym artykule…?

[1] HRBP, artykuł 103 (wrzesień 2011), pobrano na dzień 20.03.2018

text:Ania Kaczyńska Alteratio Szkolenia