Obowiązki domowe naszych dzieci – od kiedy i czy na pewno?

Obowiązki domowe naszych dzieci – od kiedy i czy na pewno?

Ciągle się zastanawiam, kiedy przychodzi taki czas, że dzieci maja swoje i tylko swoje obowiązki domowe. Bo dla mnie oznacza to, że nikt inny nie zajmuje się daną czynnością. Na przykład z naszym psem na poranne i wieczorne spacery wychodzi tylko mój mąż, no chyba że go nie ma.

Bo przecież sprzątanie swoich zabawek, czy samodzielne ubieranie się, to raczej umiejętności życia codziennego i ja bym nie nazwała ich obowiązkami. Czasem robimy porządki razem z dziewczynami, czasem pomagam im się ubierać…… no ale, co z wyrzucaniem śmieci, odkurzaniem, myciem naczyń, czy wychodzeniem na spacer z psem w ciągu dnia?

Czy taką listę obowiązków powinno się gdzieś napisać, wydrukować i powiesić w widocznym miejscu, a potem konsekwentnie egzekwować?

Nie mam przekonania, przejrzałam kilka poradników i trochę się zdziwiłam, co tam znalazłam, poniżej kilka cytatów, które mnie osobiście zaskoczyły.

2-3 latek – wrzucanie śmieci do kosza – to ja się pytam, co to za obowiązek, przecież śmieci zawsze wrzuca się do kosza, bo gdzie indziej?

4-5 latek – podlewanie kwiatów – tutaj uważam za przesadzony, chyba że mamy rośliny wodne, mam poważne wątpliwości, czy dziecko w tym wieku będzie potrafiło odmierzyć odpowiednią ilość wody do kwiatka i czy jest w stanie w ogóle z pełnego dzbanka wody nalać precyzyjnie do doniczki

6-8 latek proste śniadanie i tutaj pełna zgoda, kanapka z szynką w plastrach jest ok, ale jajecznica?

9-11 latek wynoszenie śmieci, a wydaje się, że to dużo łatwiejsza czynność niż jajecznica

12+  tutaj to właściwie zaczynają się wszystkie obowiązki wymienione przy zatrudnianiu pomocy domowej – bo jest gotowanie, sprzątanie z myciem podłóg, pranie i prasowanie, opieka nad młodszym rodzeństwem, sprzątnie łazienki, koszenie trawnika i zakupy z listą – które uważam, że można już zlecić 7-latkowi. Mam nadzieję, że nikt nie zleca tych wszystkich prac nastolatkom.

Pozostawiam Wam pod rozwagę….

Zastanawiam się, po co w ogóle te obowiązki i od razu ciśnie się na usta odpowiedź, żeby nauczyć dzieci odpowiedzialności za jakiś konkretny kawałek życia, żeby nauczyć je, że życie rodziny składa się z elementów jak domino, czy puzzle i jeśli zabraknie jednego, to może nie udać się dołączyć kolejnych, a czasem zupełnie nie przeszkadza, że brakuje jakiegoś na brzegu. Bo chyba chodzi o to, żeby nauczyć się żyć we wspólnocie i zauważyć, że można zrobić coś dla kogoś, żeby mu było łatwiej.  Że są rzeczy, które trzeba zrobić po prostu dlatego, że jest to konieczne dla funkcjonowania rodziny. Czy dzieci powinny wypełniać obowiązki i pomagać w życiu rodzinnym? Oczywiście, że muszą mieć odpowiedzialność za własny pokój, własne ubrania, spakowany plecak i odrobione lekcje. Ale czy te pozostałe czynności nie powinny być wspólnym kolektywem? Mnie osobiście bardziej podoba się rola pomocników, dlatego obowiązki rozdzielamy wtedy jak jest konkretna rzecz do wykonania – każdy dostaje swoje zadanie, bo każdy lubi być częścią czegoś większego.

Inna szkoła mówi „Obowiązki domowe dziecka są ważne z kilku powodów: jak wykazały badania dziecko, które wykonuje drobne prace w domu, lepiej się uczy i ma lepsze kontakty z rówieśnikami. Poza tym dzieci, które mają swój wkład w dbanie o dom, uczą się odpowiedzialności i współpracy”

No właśnie, tylko ja mam pewną wątpliwość, czy ten własny wkład nie powinien być dobrowolny. Ja jako dziecko pomagałam mamie, odkurzałam, wyrzucałam śmieci, robiłam zakupy – ale nie pamiętam, żeby to był mój obowiązek. Trzeba by też tutaj dodać, że kiedyś to głównie kobiety zajmowały się domem, więc pewnie córki bardziej były wrażliwe na odciążanie swoich mam.

W mojej rodzinie działamy zadaniowo, jak trzeba zrobić zakupy, czy posprzątać to wykonuje to zadanie osoba, która ma akurat do tego sposobność. Śmieci do pojemników na odpady segregowane wyrzucają dzieci. Starsza córka wychodzi z psem na krótki spacer, w czasie gdy ja rozpakowuję zakupy, czy ogarniam torbę przed wyjazdem na basen. Zakupy robi ta osoba, która akurat jest w pobliżu sklepu. W ten sposób nikt nie czuje nadmiaru obowiązków, dzieciaki czynnie uczestniczą w życiu rodziny i nam to odpowiada.

A jak jest w Waszych rodzinach?

text: Joanna Strzałka- Złotkowska Be Fit Mom – Szczecin