Październik – idealna pora żeby ruszyć się z kanapy!

Październik – idealna pora żeby ruszyć się z kanapy!

Tak dobrze czytasz, najlepiej zacząć aktywność fizyczną od października. Nie jest to poparte najnowszymi badaniami amerykańskich naukowców, dlatego prawdziwe. Tak naprawdę każdy moment roku jest najlepszy, żeby zrobić coś dla siebie ?

W tym miesiącu chciałbym Was drogie Panie zachęcić do aktywności fizycznej. Jestem świeżo po urlopie w hiszpańskiej Alcudii. Przed wyjazdem miałem poważne obawy… co ja tam będę robił? Plaża i leżenie do góry brzuchem, to nie dla mnie, więc już przed wyjazdem zaplanowałem cały program rozrywkowy dla mnie i mojej żony. I właśnie to przygotowywanie, a potem sam urlop przypomniały mi o pewnym ciekawym fakcie. Do aktywności sportowej zachęciła mnie żona, która podskakiwała przed telewizorem ze znaną Panią Ewą. Za to jestem jej bardzo wdzięczny, bo przy okazji powstała dzięki temu nasza kolejna wspólna pasja i sposób spędzania wolnego czasu.

Nie jestem trenerem personalnym i pewnie przepisy na ćwiczenia dla początkujących znajdziecie w Internecie lub udając się do fachowca. Ja chciałbym Wam z męskiego punktu widzenia przedstawić, jak to cudownie jest kiedy można się wspólnie poruszać. Dlatego przedstawię kilka podstawowych korzyści, które uzyskacie.

Po pierwsze to wspólna motywacja

 Sam zaczynałem bieganie lub siłownię i dietę chyba z 20 razy w ciągu mojego życia i zawsze kończyło się podobnie. Motywacja spadała, znajdowałem sobie wymówki i szedłem po prostu na łatwiznę. Działając w parze jest dużo łatwiej, widząc że ta druga osoba też walczy udaje nam się zdobyć na wiele większy wysiłek. Często wstaję o 4.30 żeby pójść pobiegać i… po prostu nie mam na to ochoty, ale wiem że Karolina dzień wcześniej zrobiła swój trening po południu,więc też nie będę się obijał ? Ona znowu widząc, że ja rano przed pracą poleciałem na trening nie chce być gorsza i też zażywa wieczorem swojej dawki ruchu.

Wspólny trening to także wspólna dieta i zakupy. Dużo łatwiej dbać o siebie i wygrać z pokusą czekoladowego ciastka, jeśli nie jest się samemu. Pamiętam jeszcze w domu rodzinnym, jak moja mama katowała się dietami, jednocześnie gotując dla reszty rodzinki normalne jedzenie. Teraz nie mam tego problemu, nie robimy diet, po prostu zdrowo się odżywiamy. A jeśli oboje jemy te same posiłki, to i zakupy i gotowanie są ekonomiczniejsze i łatwiejsze. Przy okazji udało się zagonić mnie do kuchni, może Wam też się uda z Waszymi mężczyznami?

Wielu moich znajomych wspólny czas spędza przy Internecie, czy telewizorze, tak naprawdę milcząc…

 Z mojej perspektywy to osłabia związek i wyjaławia wzajemną pasję. Natomiast aktywne spędzanie czasu, wspólne treningi i ich analiza to całkiem inny poziom. Szalejące endorfiny powodują, że można przegadać całe godziny, a nawet czasem gdy brakuje tchu w biegu, to po prostu fajnie czuć tę drugą osobę i wzajemne wsparcie.  To co może też być następstwem treningu to udział w mniejszych czy większych zawodach.  Oczywiście nie każdy sport na to pozwala, ale bieganie które my wybraliśmy fajnie się do tego nadaje. Kilka weekendów w roku zamienia się w wycieczkę – w ciekawe miejsca z dodatkiem rywalizacji. Dobrze, że jest podział na kategorie męską i damską. Dzięki temu nie dochodzi do zbyt dużej rywalizacji między nami ? Natomiast moje męskie geny rywalizacji oczywiście działają, więc na listach startowych wynajduję czasem biegające małżeństwa – potem porównujemy która rodzinka lepiej wypadła.

Kolejny dość prozaiczny aspekt to po prostu efekty naszej sportowej zabawy – jędrniejsze bardziej umięśnione ciało i więcej pozytywnej energii. To już chyba każda z Pań sama sobie odpowie, jak to może się przełożyć na Wasz związek. Dodam tylko drobnym druczkiem, że jeśli któreś z Was jest typem zazdrośnika to może stać się trochę bardziej.

Reasumując 

Wspólne uprawianie sportu to naprawdę dobry i zdrowy sposób na rozwój związku. Teraz tylko musicie wybrać coś, co obojgu będzie odpowiadało. My połączyliśmy bieganie i siłownię – stosunkowo małym kosztem można fajnie się zmęczyć. Ale polecam też raz na jakiś czas trochę zaszaleć, w tym roku byliśmy np. na ściance wspinaczkowej, a rok temu pływaliśmy kajakiem. Swoją drogą nawet, jak nie lubicie sportu to wybierzcie się proszę ze swoim partnerem na taki spływ. Płyniecie jednym kajakiem, gdzie trzeba się synchronizować, żeby nie kręcić się w kółko i zwinne omijać przeszkody i jest to wspaniała zabawa. Miałem okazję widzieć też kilka par, którym nie udało się dogadać i panowie wyskakiwali z kajaka, żeby kontynuować drogę pieszo, wzdłuż rzeki… Ale wierzę, że u Was wyjdzie to sprawniej.

Kończąc trochę poważnie to, co zacząłem – październik jest bardzo dobrym miesiącem na początek. Jeszcze nie ma wielkich mrozów, więc można się wprawić przed zimą. No i najważniejsze jak aktywnie przeżyjecie zimę to latem trening będzie tylko przyjemnością. A i „figurę plażową” łatwiej zrobić od października, niż od stycznia… jak większość postanowień noworocznych.

Text: Mateusz Zubin