Powtórz: Proszę, Dziękuję, Przepraszam. Jeszcze raz. Powtórz.

Powtórz: Proszę, Dziękuję, Przepraszam. Jeszcze raz. Powtórz.

Często tak uczymy nasze dzieci tzw. grzeczności, kultury osobistej. Mówimy im, że te słowa są magiczne. Hmmm, ciekawe.  Myślenie nad tym przypomniało mi niedawną historię. Wróciłam do tego nie tak dalekiego czasu wakacji, kiedy wraz z koleżankami trenerkami siedziałyśmy na Kaszubach i przed kolejnym szkoleniem rozmawiałyśmy o tym jak pewne rzeczy nas denerwują.

Wiadomo, trener też człowiek i potrafi wybuchnąć niekontrolowanym gniewem, tylko po co? I na co taka reakcja będzie potrzebna? Tu jedna z koleżanek opowiedziała o hawajskiej metodzie przebaczania ho’oponopono. Oznacza  to “naprawiam”, “sprawiam, że (coś) znowu prawidłowo funkcjonuje”.  Według tej metody sami jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co się dzieje dokoła nas. Co więcej wg. ho’oponopono – percepcja zewnętrznej rzeczywistości i wszystko, czego w życiu doświadczamy jest niczym innym tylko odzwierciedleniem procesów zachodzących w naszym wnętrzu. I nieważne, jaka to jest sytuacja warto w tym miejscu powtarzać : Przepraszam, Wybacz mi, Dziękuję, Kocham Cię. Brzmi to dość dziwnie, by w każdej sytuacji powtarzać te słowa, bo przecież nie zawsze jesteśmy winni, nie zawsze mamy na coś wpływ , etc.

Ale zgodnie z myślą, że “Myśli tworzą nasze słowa. Słowa tworzą nasze czyny. Czyny Tworzą nasze nawyki. Nawyki tworzą całe nasze życie…” zaczęłam wcielać to w życie. I im bardziej myślałam o tym , to stwierdzałam, że to działa.

Co więcej jest więcej takich, którzy przekonali się, że zwykłe PRZEPRASZAM, WYBACZ Mi, DZIĘKUJĘ, KOCHAM CIĘ potrafi zadziałać cuda. Kiedyś w USA było więzienie, gdzie zamykano najgorszych kryminalistów  USA. W tym więzieniu była bardzo duża rotacja pracowników. Szczególnie brakowało psychologów, ponieważ żaden z nich nie wytrzymywał dłużej niż kilka dni.  Pewnego razu do tego więzienia zgłosiła się jedna osoba, która chciała pracować w tym więzieniu i to nawet na ochotnika. Jednak warunkiem było to, że ma mieć całkowitą wolną rękę i nikt ma mu się nie wtrącać… Ta osoba wprowadziła metodę ho’oponopono. Po miesiącu więźniowie się uspokoili. Byli tak spokojni, że zaprzestano zakuwać ich nawet w kajdany. W późniejszym czasie zamknięto to więzienie, ponieważ nie potrzeba było, aż tylu pracowników do jego pilnowania i utrzymywania, gdyż tam nic się nie działo. Było tam jedna wielka cisza oraz spokój. Szkoda, że obecnie nie stosuje się takich metod.

Jednak każdy z nas może zastosować tę metodę u siebie na własnym polu życiowym i sprawdzić jak w trudnych relacjach, sytuacjach te cztery słowa dają spokój i rozważne podejście do sprawy.

Bo jak powiedział Victor Frankl- austriacki psychiatra i psychoterapeuta będąc skazanym na zagładę w Auschwitz „zamiast pytać czemu jestem nieszczęśliwy, zapytaj czego życie oczekuje od ciebie i weź się do roboty”.

Text: Dominika Stefańska, Autentyczna Marka Osobista