Skąd pieniądze na biznes? cz.II

Skąd pieniądze na biznes? cz.II

Zapraszamy do II części wywiadu z wyjątkową Małgorzatą Gajewską. Dla przypomnienia część I

NK: W porządku, jeśli jednak ktoś chce otrzymać dotację, jak ma opłacić doradcę, skoro dopiero stara się o pieniądze na rozkwit?

MG: To są pieniądze, które trzeba wyłożyć. Czasem można zatrudnić doradcę w ramach projektu miękkiego, np. szkoleniowego, jednak w większości przypadków w projektach przedsiębiorców, koszt wynagrodzenia doradcy przygotowującego dokumentację aplikacyjną jest kosztem niekwalifikowanym.

NK: A co z płaceniem za doradcę po wygraniu konkursu?

MG: Niektórzy doradcy dopuszczają takie rozwiązanie. Jednak trzeba tutaj pamiętać, że doradca pracując nad projektem, tworzy pewien produkt, na realizację którego trzeba czekać. Poświęca na to swój czas, a gwarancji wygranej nie ma, jako że nie jest to w pełni zależne od niego. Dlatego, z tytułu stworzenia produkty, podobnie, jak w przypadku opinii prawnej, wynagrodzenie należy się za wykonaną usługę.

NK: Wygrana nie zależy od doradcy?

MG: Doradca nie jest w stanie przewidzieć, jakie projekty zostaną złożone w konkursie i z kim projekt jego klienta będzie konkurować. Nie jest w stanie też przewidzieć opinii ekspertów, którzy oceniają projekty. To, na co ma wpływ, to ocena formalna projektu, czyli ocena, czy dokumentacja jest odpowiednio przygotowana, kompletna, czy  złożono ją w oparciu o prawidłowe wzory dokumentów. Tym samym, można się umówić z doradcą na warunki płatności uzależnione od wyników oceny formalnej.

NK: Jak się wobec tego przedstawiają stawki?

MG: Zależy to od poziomu skomplikowania danego typu aplikacji. Stworzenie projektu dot. np. innowacyjnej technologii i produktu będzie bardziej skomplikowane, niż opisanie  zakupu standardowego urządzenia. Stawka tutaj będzie wyższa.

NK:   Gdzie szukać zatem dobrych doradców?

MG: Ten rynek opiera się głownie na poleceniach, dobrych opiniach zadowolonych klientów. Warto popytać swoich kontrahentów, czy korzystali ze wsparcia i ewentualnie z jakim doradcą współpracowali. Można również szukać w rankingach publikowanych przez czasopismo Fundusze Europejskie.

NK: Czy nasze województwo zachodniopomorskie jest uczciwie traktowane względem dostępności środków unijnych?

MG: W kategoriach ogólnopolskich tak, nasi przedsiębiorcy mogą korzystać z dofinansowania w ramach programów krajowych i Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2014 – 2020. Mamy więc do dyspozycji całkiem dużą pulę pieniędzy, a to, czy z niej odpowiednio skorzystamy zależy od poziomu innowacyjności naszych przedsiębiorstw, ich potencjału finansowego i gotowości do spełnienia kryteriów merytorycznych oceny projektów. Na pewno na uprzywilejowanej pozycji są firmy produkcyjne, ponieważ w ich projektach najłatwiej o innowacje i spełnienie często wyśrubowanych kryteriów oceny projektów, gorzej mają się projekty firm usługowych, a chyba najtrudniej jest pozyskać dotację firmom handlowym. Warto również zwrócić uwagę na to, czy branża, w której działamy została uznana za inteligentną specjalizację na poziomie regionu lub kraju, ponieważ szereg konkursów dedykowanych będzie właśnie tym branżom.

NK: Czego wobec tego u nas brakuje, na co można otrzymać dotację?piggy-bank-1047216_1920

MG: Produkcja, usługi oparte na innowacyjnym sprzęcie. Ważne jest stymulowanie produkcji, jest wręcz poszukiwana. Firmy usługowe  jednak mają szansę w projektach, gdy dzięki innowacyjności np. wynikającej w korzystania z nowych maszyn, ich usługi stają się innowacyjne i atrakcyjne. Ważne jest odpowiednie uzasadnienie zapotrzebowania na środki unijne, które przeznaczone będą np. na zakup nowych maszyn.

NK: Z tą produkcją jest trochę tak, że zmuszają nas do produkcji, kiedy to każdy produkt może dotrzeć do nas tańszy, z  Chin.

MG: Ma Pani rację, ale… Po pierwsze, chodzi przecież o to, aby fundusze wspierały rozwój polskiej gospodarki, a tym samym gospodarki Unii Europejskiej, poprzez zwiększanie produkcji i co za tym idzie wzrost zatrudnienia na rodzimym rynku. Po drugie, kwestia wyrobów z Chin wiąże się z bardzo istotną sprawą w kontekście korzystania z funduszy unijnych – zasadą konkurencyjności realizowaną w procedurze badania rynku. Chodzi w niej o to, aby w jak najbardziej przejrzysty i obiektywny sposób dokonać wyboru dostawcy, czy też wykonawcy zamówień realizowanych w ramach projektów przedsiębiorców, czyli np. dostawy sprzętu czy wykonania robót budowlanych. Często w tych postępowaniach pojawiają się bardzo tanie oferty maszyn i urządzeń produkowanych właśnie w Chinach. Gdy dominującym lub jedynym kryterium jest cena, oferta urządzeń z Chin zwykle wygrywa. A to nie zawsze odpowiada zapotrzebowaniu beneficjentów. Zdaniem wielu moich klientów – przedsiębiorców – jakość i użyteczność maszyn z Chin odbiega od przyjętych przez nich standardów. Dlatego, warto poświęcić czas na doprecyzowanie parametrów urządzeń, które chcemy kupić, tak by dokładnie określały ich trwałość. Cena jest istotna i warto, aby stanowiła niemniej niż 60% wartości  wszystkich kryteriów oceny oferenta, pozostałe 40% kryteriów powinno odzwierciedlać kluczowe dla nas parametry, takie jak gwarancja, czy dostępność serwisu.

NK: Czy mówiąc o funduszach Unii Europejskiej, nie krzywdzimy sami siebie dopuszczając do przetargów Chiny, które do Unii nie należą.

MG: Tutaj mamy ściśle sprecyzowane wytyczne, mówiące o braku dyskryminacji narodowościowej. W związku z tym, beneficjent ma obowiązek rozpatrzyć każdą wpływającą ofertę.

NK: Skoro już jesteśmy przy grząskich pytaniach, proszę powiedzieć, gdzie według Pani najbardziej irracjonalnie zostały zainwestowane środki unijne?

MG: Myślę, że wydatkowanie pieniędzy na solaria, które po roku zostały wyprzedane, a firmy nie przetrwały, ponieważ założone zostały głównie na potrzeby skorzystania z dofinansowania, a nie z prawdziwej potrzeby bycia przedsiębiorcą. Wszystko oczywiście zależnie jest od branży. Część firm wzięło pieniądze, by przetrwać początek, a później i tak pójść na bezrobocie.

NK: A jakie ma Pani zdanie nt. domków na piasku?

MG: No niestety, czasami jest tak, że plany są ambitne, ale ich realizacja już nie. Bez zastosowania myślenia projektowego i odpowiedniej determinacji, takie przedsięwzięcia kończą się fiaskiem, a przyznane dofinansowanie – przepada.

NK: Może podniesienie atrakcyjności turystycznej miejscowości?

MG: Być może, choć turystyka w nowym okresie programowania w naszym województwie traktowana będzie bardzo mocno przez pryzmat zdrowia, a więc np. turystyka medyczna. Generalnie chodzi o rozwój jednostek i firm, tworzenie miejsc pracy.

NK: Jaką ma Pani skuteczność w wygrywaniu projektów?

MG: Nie liczę dzisiaj tego. Kiedyś to robiłam, między 80, a 90% projektów kończyło się sukcesem. Dla mnie istotne jest, aby projekt mojego klienta wygrał w konkursie i aby mój klient fizycznie otrzymał na konto wypłatę dotacji, która przyznana mu została na papierze na etapie podpisania umowy o dofinansowanie. Mogę się pochwalić, że brałam udział w opracowaniu jednego z największych projektów w naszym województwie realizowanego w porcie w Kołobrzegu. Wart on był blisko 60 mln złotych.

NK: Na początku wspominała Pani o tym, że wybiera się w podróż życia. Planuje Pani , czym zajmie się Pani po powrocie?*

MG: Tak, mam nadzieję korzystać ze swojej wiedzy i doświadczenia, ale jestem otwarta na nowe możliwości. Póki co skupiam się na projekcie URLOP.

NK: Co Pani weźmie ze sobą na tą podróż życia?

MG: Szczegółowy plan podróży (śmiech), choć jestem elastyczna i dopuszczam nieodwiedzenie jednego kraju (Laos). Koniecznie chcę zobaczyć Tajlandię, Kambodżę i Wietnam, ale jak długo tam zostanę, pokaże przyszłość.

NK: Wspominała Pani, ze lubi pisać. Planuje Pani napisanie książki z podróży?

MG: Nie wiem, czy po książkach  typu „Jedz, módl się i kochaj”, można napisać coś jeszcze w temacie podróży i odkrywania samego siebie. Myślę nad blogiem, ale staram się unikać utartych ścieżek.

NK: Pozostaje mi życzyć Pani szerokiej drogi.

*Rozmowę z Panią Małgorzatą przeprowadziłam przed początkiem jej wielkiej wyprawy. Obecnie Pani Małgorzata już odwiedza dalekie kontynenty

piggy-bank-1047215_1920

Rozmawiała Nina Kaczmarek