Wakacje czas relaksu?

Wakacje czas relaksu?

Ostatnio uczestniczyłam w audycji radiowej poświęconej tematyce wakacji. I nie chodziło o to, jak je spędzać, gdzie wyjechać. Motywem przewodnim była rozmowa o tym, jak spędzać wakacje z dziećmi, jak je „wytrzymać”.

Przed wejściem do studia, po rozmowie z moją koleżanką, z którą brałyśmy udział w nagraniu, stwierdziłam, że chyba nie jestem dobrą osobą do takiej dyskusji. Po pierwsze, uwielbiam wakacje, a po drugie- czekam zawsze na ten wspólny czas z dzieckiem.

Skąd jednak temat na taką rozmowę? Z pewnością nie przez przypadek.

I tutaj nasunęły mi się obrazy z deptaków nadmorskich, z sezonowych kawiarenek oraz plaż. Zdarzyło Wam się czasem obserwować zachowanie innych dorosłych? A może podjęliście kiedyś refleksję nad swoimi poczynaniami?

Przytoczę sytuację z ostatniego mojego weekendu nad morzem. Okolica lodziarni, dość spora kolejka. Z niej wyłania się rozradowany – na oko- czterolatek z wyczekanym lodem w ręku. Nagle, niefortunnie: „o plama, plama, co za pech!”. Kawałek loda znalazł się na koszulce malucha. Co na to mama? „I co ty robisz! Znowu jesteś cały brudny! Nie dostaniesz już więcej loda! Ani jutro, ani pojutrze, ani nigdy!” Nadmienię tylko, że dziecko nie zrobiło sobie plamy celowo, a stopień ubrudzenia firmowego T-shirta był naprawdę nieznaczny.

Czy taka reakcja jest adekwatna do sytuacji? W konsekwencji maluch zalał się łzami, był kompletnie zdezorientowany reakcją mamy, a lód – sądząc po minie chłopczyka- przestał smakować. A mama? Chwyciła (czyt. szarpnęła) dziecko za rękę i w milczeniu, z zaciśniętymi ustami poszła przed siebie. Nie sądzę, by prędko odzyskała dobry nastrój (jeśli w ogóle taki kiedykolwiek miała).

Inne przykłady? Można je mnożyć. Od komentarzy rodziców na plaży: „co ty robisz, zostaw ten piasek”(tak, tak…to nie lada wyzwanie na plaży…), po czułe dialogi rodziców: „ostatni raz jadę z wami na urlop”.

Zachęcam, by zastanowić się przed wyjazdem, jak chcę spędzić ten czas? Po co w ogóle wyjeżdżam na urlop z rodziną?

Może łatwiej Wam będzie, gdy przyjmiecie zasady:

  • Wakacje są po to, by wypocząć
  • Wyjazd służy temu, by nadrobić zaległości z rodziną
  • Ustalamy wspólnie, jak chcemy spędzić kolejny dzień urlopu (tak, by był w miarę atrakcyjny zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych)

I jeszcze kilka wskazówek, które być może uchronią Was od frustracji:

  • Jeśli lubicie cieszę i spokój, a tłumy Was stresują, wybierajcie takie miejsca, w których tego spokoju zaznacie. Z pewnością oblegane kurorty nadmorskie nie będą najlepszym rozwiązaniem
  • Pakując się, weźcie pod uwagę, że aura może być różna. Spakowanie na przykład gier planszowych może być doskonałą alternatywą na niepogodę
  • Jeśli macie ochotę na chwilę dla siebie (choćby czas na przeczytanie kilku stron książki) zaplanujcie z partnerem „dyżury” w opiece nad dziećmi. Czasem wystarczy przecież pół godziny, by zaznać relaksu
  • Zwracajcie uwagę na to, w jaki sposób komunikujecie się ze swoim partnerem, czy dziećmi. Zastanówcie się, czy to, co Was wyprowadza z równowagi jest tego warte?

Większość z nas ma 26 dni urlopu w roku. Jest to niewiele w porównaniu ze wszystkimi przepracowanymi dniami. Czasem po prostu warto odpuścić i wyluzować. A tę przysłowiową plamę na koszulce zawsze przecież można wyprać…

Text: Moje Flow- coaching/szkolenia – Anita Gałek