Cmentarz i obrzędy związane ze śmiercią – czy to miejsce dla dzieci?

Cmentarz i obrzędy związane ze śmiercią – czy to miejsce dla dzieci?

  Czy rozmawiać z dziećmi o śmierci, kiedy i w jaki sposób?  Moim zdaniem nie należy ich odcinać od tego obszaru naszego życia. Oczywiście, dostosowujemy to, co i jak mówimy do wieku i możliwości intelektualnych dziecka – mówi Minta.

Zdarza się, że dziecko samo pyta „Czy babcia umrze? Gdzie będzie, jak umrze?” Nie pozostawiajmy takich pytań bez odpowiedzi. Mówmy wprost, zależnie od naszego światopoglądu, że umrze kiedyś, że pójdzie do nieba albo zamieni się w kosmiczny pył. Proste i jednoznaczne odpowiedzi zaspokoją ciekawość kilkulatka. Jak jest życie, to koleją losu mamy też śmierć i moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego, czysta natura. Przecież codziennie Ktoś rodzi się i Ktoś umiera, nie tylko w naszym ludzkim świecie, ale tez wśród naszych małych towarzyszy zwierząt. Małe dzieci dość szybko uczą się, że jak nadepnie się mrówkę, czy żuczka, to on przestaje się ruszać i zwykle tez przestaje żyć. Czasem śmierć nie przychodzi tak gwałtownie, a nasi bliscy długo chorują – wtedy jest czas, żeby temat oswoić chociaż odrobinę.

Dzieciaki w wieku przedszkolnym maja już świadomość, że dziadkowie to rodzice ich rodziców, a zatem oni, czyli dziadkowie też kiedyś mieli rodziców,”a skoro teraz ich nie ma, to co się z nimi stało?” – zapytała kiedyś moja córka.  Tak rozpoczął się temat przemijania w naszej rodzinie. Potem pojechałyśmy na cmentarz, żeby łatwiej było jej zrozumieć obrzęd pochówku. Przyjęła to zupełnie normalnie, dopytywała, gdzie teraz się znajduje jej babcia i czy może nas widzieć. Zawsze z radością odwiedzamy cmentarz, bo ona traktuje to jak miejsce spotkania, nigdy nie poznała swojej prababci, ale przez wizyty na cmentarzu ma jakieś poczucie bliskości. Zapalamy światełko, mówimy do babci, młodsza zawsze nachyla się nad grobem i coś szepcze – mówi, że rozmawia z prababcią.

Od kilku lat w dzień Wszystkich Świętych odwiedzamy Cmentarz Centralny w Szczecinie, zawsze po zmroku, jak już milknie gwar i wokół unosi się zapach wosku. Ilość światełek na grobach pokazuje nam siłę miłości i wspomnień. Zawsze zabieramy ze sobą więcej zniczy, żeby zapalić gdzieś, gdzie nic się nie świeci i muszę przyznać, że co roku jest takich grobów coraz mniej, praktycznie na każdym jest światło. Na Cmentarzu szukamy grobu małego chłopca, wprawdzie moje córki go nie pamiętają, ale zawsze chcą tam pojechać. Ta szczególna wizyta zawsze dostarcza mi wiele emocji, wracają wspomnienia pogrzebu….. Wtedy też szczególnie ważna staje się rodzina, to że jesteśmy wszyscy razem. Młodsza rozmawia szeptem z twarzą przy pomniku, starsza dopytuję o przyczynę śmierci i rozmawiamy o poważnych chorobach i o tym, że cudownie jest, że jesteśmy zdrowi i, że trzeba dbać o Siebie i o relacje z bliskimi. Rozmawiamy też o stracie – o tym, że jest smutno i, że można płakać. Możemy być wszyscy razem, przytulać się i kłócić, że mamy jeszcze czas na bycie blisko – ale kiedyś ten czas się skończy i nikt z nas nie wie kiedy. Przechodząc alejkami cmentarza czytamy imiona i nazwiska – odczytujemy daty narodzin i śmierci, podziwiamy, że  czasem po kilkudziesięciu latach na grobach są wciąż kwiaty – to znaczy, że pamięć nie umiera nigdy. Teraz postawiliśmy nasz dodatkowy znicz na grobie p. Józefa, który zmarł w poprzednim wieku, a potem spotkaliśmy grób p. Antoniny, która urodziła się w 1899r ,to ponad sto lat temu! W drodze powrotnej wspominamy Pana od pszczółki Mai, naszego pieska i innych, których już nigdy nie zobaczymy na własne oczy. Teraz, żeby z nimi porozmawiać trzeba zamknąć oczy i wrócić myślami do przeszłości.

Rozmawiajmy z dziećmi o wszystkim bo pytania bez odpowiedzi budzą lęk i niepokój, a każda rozmowa zbliża nas do siebie, a to daje gwarancje że pamięć o nas będzie żyła wiecznie.

text: Joanna Strzałka – Złotowska Be Fit Mom – Szczecin