Daję – biorę, w biznesie- część IX

Daję – biorę, w biznesie- część IX

„Biznesowy bon ton, czyli szumy na linii” to seria felietonów, które publikować będziemy w każdy trzeci piątek miesiąca. Autorką jest Nina Kaczmarek – od zawsze „wolny strzelec” i aktywna kobieta. Praca na etat nigdy nie była jej po drodze. Własne działania, współpraca z innymi, realizowanie wizji, które uprzednio wymyśla są tym, w czym czuje się najlepiej. Swoje doświadczenia biznesowe i pracę z ludźmi obserwuje czujnym okiem i wyciąga wnioski ucząc się, jakich postaw unikać, a jakie są wskazane. Nie będą to żmudne dywagacje o ilości dziurek na sznurówki w butach eleganckiego mężczyzny, ani spory o głębokości dekoltu pani bizneswoman. To będzie wiedza praktyczna, z postaw, zachowań, komunikacji i relacji z drugim człowiekiem na scenie biznesowej, opisana w przystępny dla oka sposób.

Daję – biorę, w biznesie część IX

Nina Kaczmarek

Przedświątecznie, w okresie szykowania i wręczania prezentów  nasuwa się temat artykułu „Daję – biorę, w biznesie” Ale nie byłabym sobą, gdybym potraktowała ten temat jedynie,  w jego pierwszym brzmieniu. Skupię się więc na technice, która pięknie została nazwana w pewnej grupie Facebookowej techniką  „Mały palec – cała ręka”

Ile razy droga Bizneswoman i drogi Biznesmanie zdarzyło Ci się odczuć, że wymiana biznesowa między Tobą, a Twoim partnerem  zaczyna tracić na przejrzystości? Robiąc rekonesans współpracy z innymi odpowiedz sobie na pytania:

  1. Ile razy zdarzyło się Tobie umówić na pewną współpracę w zamian za określone wynagrodzenie finansowe, czy też barterowe, które nie zostało wobec Ciebie zrealizowane?
  2. Ile razy wokół Twoich zobowiązań niespostrzeżenie narastało zadań dodatkowych, które kosztowały Cię Twój czas i energię, a nie dawały wymiernych korzyści?
  3. Ile razy podpisywałeś się z zespołem pod danym projektem, a okazywało się że pracuje nad nim jedynie 60% grupy?
  4. Ile razy byłeś brany na argumenty emocjonalne, by zrobić coś za kogoś – bo przecież Ty o swoich sprawach i problemach osobistych nie opowiadasz , więc zapewne ich nie masz?

I w końcu…

  1. Ile razy, to Ty dorzucałeś komuś nadprogramowych czynności, tłumaczyłeś swoja niedyspozycję sprawami osobistymi, czy też chciałeś być zauważany w miejscach, w których widniałeś jedynie jako nazwisko?

Celowo przewrotnie odwracam temat,  bo przy stawianiu zarzutów komuś,  warto pomyśleć także nad własną uczciwością. Ot, taki doroczny rachunek sumienia.

Z rozmów z innymi przedsiębiorczymi osobami często słyszę, że taki niesprawiedliwy układ bywa męczący, deprymujący i budzi mnóstwo żalów i pretensji. Ale są też osoby bardziej otwarte na biznesowe rozwiązania takich niejasności  tj. rozmowę. Niestety ich opanowanie i chłodne podejście do tematu często jest postrzegane, jako postawa niewrażliwa i surowa. Błędnie.

Co zatem można zrobić, by układ daję- biorę w  biznesie był jasny i czytelny?

Po I

Ustalić, że każda ze stron gra do jednej bramki i wszyscy pracują na wspólny sukces. Warto od początku ustalić, czy każdy wierzy w to, co będzie robić. Bo jeśli któraś ze stron pokłada niewielkie nadzieje w danym działaniu, to i energii w nie włoży mniej. Później łatwo o zjawisko „Nasz sukces, Twoja porażka” i chętnie podpisze się pod udanym projektem, ale mniej chętnie zaryzykuje inwestycję swojego czasu i potencjału w  jego realizację.

Jeśli zdarzy Ci się, że ktoś nie dowierza w pomyślność działań, to albo:

–  przekonaj go na 100%,

–  zleć mu mniej zadań w tym projekcie i jednocześnie zaznacz, że jego oficjalna rola w nim będzie mniej znacząca, lub po prostu…

–  mu odpuść.

Może to nie jest Wasz czas do wspólnego działania. Dobry partner w biznesie  to podstawa.

Po II

Zawsze rozpisuj możliwie najdokładniej listę zobowiązań dla każdej ze stron. Może się to odbywać na spotkaniach organizacyjnych, podczas tzw. burzy mózgów. Warto, by jedna osoba wszystko notowała, zebrała ustalenia do jednego e-mail i rozesłała zainteresowanym. Pozostali członkowie powinni  ją zaakceptować, albo niezwlocznie odnieść się do niej.

ISTOTNE jest zachowanie ciągłości korespondencji i pracowanie na jednym tekście zapisywanym kolejno wg kolejności naniesienia poprawek, np. Ustalenia 1, Ustalenia 2, Ustalenia 3… itd.  Tutaj z pomocą może przyjść Google Dysk, o którym będę pisała więcej jako narzędziu organizacyjnym już od stycznia 2018r.

Po III

Ustalanie tzw. deadline. Określenie terminu do kiedy i co ma być zrobione. Ważna informacja organizacyjna dla wszystkich i amortyzator na działania nieplanowane. Zawsze zdarza się, że wypadają nam sytuacje losowe, a jeśli z innymi zadaniami będziemy w tzw. czasie łatwiej będzie o wygospodarowanie przestrzeni, na to co przypadkowe.

Po IV

Płynność korespondencji. Każdy chyba zgodzi się, że nie ma nic bardziej irytującego, niż przerwanie ciągłości odpowiedzi od partnera biznesowego podczas, gdy ww. deadline się zbliżają lub zostały przekroczone.

Bardzo nieeleganckie jest tzw. „przemilczanie problemu” Z tego rodzą się niedociągnięcia i w efekcie praca za kogoś. W każdym projekcie bowiem zdarza się, że są osoby poczuwające się bardziej i mniej do odpowiedzialności za niego, patrz punkt I.

Po V

Reagować na sytuacje stresujące  z opóźnieniem…

tzn. dać sobie czas, no ochłodzenie wzburzonych emocji  i przekalkulowanie, czego potrzebujesz by sprawy szły do przodu. Jeśli współpraca się nie układa, to warto od początku weryfikować swoje pretensje i co ważne, przyjmować je od innych. KOMUNIKACJA, to jest to co charakteryzuje największe sukcesy.

Po VI

Jeśli mimo starań i wyraźnych komunikatów nadal zauważasz, że partner liczy na to, że wszystko „samosię” zrobi . Czyli wie, że jako osoba rzetelna i oddana projektowi będziesz go reanimował za wszelką cenę, zastanów się! Może zdrowiej i uczciwiej będzie rozstać się i poszukać osoby, która włoży w działania tyle serca co Ty.

I choć wiele z tych punktów wydaje się trudne do zrealizowania, to zastanów się na ile trudne i niewygodne jest tkwienie w układzie, który Cię uwiera?

Z biznesowym pozdrowieniem Nina Kaczmarek