Znaki…cz. II

Znaki…cz. II

Znaki potrafią nas nie tylko prowadzić ku dobrym rozwiązaniom. Znaki dają nam również wgląd w to, że coś nie jest dla nas właściwe, że coś nam nie służy, że to, co sobie wybraliśmy jest tylko i wyłącznie wytworem naszej wyobraźni opartej na podszeptach Ego. Znaki także ostrzegają.

Znam osoby, których serca są otwarte, chociaż Dusza buja wysoko ponad ciałem w sferze iluzji i kolorowych mydlanych baniek. Dostają znaki, całe mnóstwo… dostrzegają je, ale lekceważą. Znaki są coraz głośniejsze, a oni nadal je lekceważą. Pamiętajcie kochani Wszechświat nie jest okrutny, życie nie jest żadną bitwą! To tylko wewnętrzna postawa i gotowość deprymują zdarzenia, które są naszym udziałem. Jednego obudzi dzwonek budzika, inny potrzebuje gromu z jasnego nieba, a jeszcze inny zderzenia na granicy życia i śmierci. Kilka dni temu jeden z klientów siadając przy moim okrągłym stole zakomunikował mi, że jego perfekcyjny i ukochany zegarek się zepsuł. Niby nic nadzwyczajnego, bo przecież zegarki mają prawo się psuć, ale w tym zegarku niespodziewanie, bez zewnętrznego uderzenia wypadły wskazówki. Nie rozumiał dlaczego. Wiedział, że to znak, ale nie potrafił go zinterpretować. Ja znam koleje jego losu i dla mnie interpretacja była oczywista: TWÓJ CZAS MINĄŁ. Co on z tym zrobi i jak podąży za tym drogowskazem nie jest już moją decyzją. Każdy jest panem swego losu, po to przychodząc na świat dostaliśmy wolną wolę, by z niej korzystać. Do mnie ostatnio „przychodził” symbol krzyża, który przyjmowałam nie zastanawiając się nad interpretacją. Pojawił się w błocie na podłodze, na butach przyjaciółki, w kartach i na szybie samochodu, pojawił się w kwiatach, które wypadły mi z ręki oraz w śluzie ślimaka pozostawionym na tarasie. Wiecie kiedy przestał się pojawiać? Kiedy w postaci słowa „miłosierdzie” przyszło do mnie zrozumienie, a ja przyjęłam je z zaufaniem i akceptacją. Znak dotyczył pracy jaką obecnie wykonuję związanej z wyrównaniem w miłości wyrządzonej mi krzywdy. Czyż trzeba więcej? Znaki potrafią nas nie tylko prowadzić ku dobrym rozwiązaniom. Znaki dają nam również wgląd w to, że coś nie jest dla nas właściwe, że coś nam nie służy, że to, co sobie wybraliśmy jest tylko i wyłącznie wytworem naszej wyobraźni opartej na podszeptach Ego. Znaki także ostrzegają. Tak jak na przykład świeca palona ku ochronie, która rozpłynęła się na zdjęciu mojego dziecka. Kiedy spostrzegłam krzyczącą buzię w roztopionym wosku poczułam dreszcz i szybko wysłałam Archanioła do mojej córki. Jestem pewna, że dzięki temu oparzenie, któremu uległa kilka godzin później zagoiło się ekspresowo. Znaki nie są po to by się ich bać. Ich celem nie jest przestraszenie nas lub skierowanie w złym kierunku. Wszechświat mówi do nas swoim własnym językiem, a jedyne co my powinniśmy zrobić to wsłuchać się w przestrzeń i z otwartym sercem przyjmować, ufać i reagować. Znaki bywają bardzo subtelne, ale bywają też głośne jak burza z piorunami.  Zazwyczaj objawiają się w formie najbardziej przystępnej dla nas. Wystarczy uważnie obserwować świat. Powtarzające się symbole, piosenka, która za nami „chodzi”, sekwencje liczb, napotkane zwierzęta, słowa wyłapane z szumu codzienności, zdania i kolory na bilbordach to wszystko są energetyczne przekazy. Nie ma ograniczeń jeśli chodzi o znaki. Mogą przyjść w każdej dowolnej formie, ponieważ tak naprawdę one są energią, a dostrzegana przez nas „forma” jest tylko i wyłącznie potrzebna po to, abyśmy mogli tego doświadczyć. Jest również taki rodzaj znaków, które nazywam poza zmysłowymi czy niewerbalnymi. Te znaki to nasze odczucia, to nasza intuicja, to myśl, która wraca, to sny…Interpretacja snów nie jest wcale taka prosta, jakby się nam zdawało. Nie wystarczy sennik ( chociaż z ciekawości warto zajrzeć do jakiegoś dobrego wydania ) ponieważ symbolika dla każdego znaku może mieć odmienne znaczenie,  często zgodne z doświadczeniami jakie były naszym udziałem na przełomie wielu lat życia. Dobrym sposobem na interpretację snów jest ich zapisywanie, przed tzw. „wysiusianiem snu”. Czyli po przebudzeniu, zanim wyjdziecie z łóżka zapisujecie wszystko to, co pamiętacie: kolory, smaki, ludzi, sytuacje, zdania, słowa, miejsca, rzeczy, emocje itd. Po kilku lub kilkunastu dniach odczytajcie wszystkie notatki, a być może już wtedy wyrwane fragmenty snów zaczną układać się w całość. Jeśli nie, to dajcie sobie więcej czasu. Odpowiedzi pojawią się same. Ja stosuję jeszcze inną formę odczytywania snów. Kładąc się spać wzywam odpowiedniego Anioła, Archanioła lub innego duchowego Przewodnika i zadaję mu pytanie, a kiedy otwieram oczy… zazwyczaj mam na to pytanie odpowiedź. Jest mi łatwiej ponieważ robię to już od dawna, ale pamiętajcie PRAKTYKA CZYNI MISTRZA! Znaki są, nawet jeśli ich nie zauważamy. Wszechświat mówi do nas cały czas. Energia płynie,  ostrzega nas, wskazuje drogi i tylko wystarczy spróbować zaufać i  podążyć za tym, a reszta sama się zacznie układać w całość. Zobaczycie jeden znak to zobaczycie też kolejne, a kiedy będziecie żyli świadomie w „tu i teraz” z uważnością na wszystko, co was otacza znaki staną się waszą codziennością. Pamiętajcie jednak, że jeśli pragniecie dostrzec znak, on przychodzi, a wy go lekceważycie to takim zachowaniem wstrzymujecie wymianę energetyczną. Nauczcie się panować nad pobudkami Ego, które pchane lękiem o przetrwanie, kaskadą wzorców i wyuczonych schematów działania popycha was w ślepą uliczkę. Pozostańcie w świadomości oraz otwartości serca i umysłu, a wszystko będzie się działo dla waszego dobra  i dla dobra ogółu…

koniec części II -ostatniej

Text Joanna Fydrych Blog Safi