Znaki … część 1.

Znaki … część 1.

Od kilku lat podążam niezmiennie i z ogromnym zaufaniem za tym, co do mnie przychodzi. Za wskazówkami jakie dostaję od świata, ale również za podszeptami mojej własnej Duszy i mojego ciała. Im więcej dostrzegam, tym więcej się pojawia. Im więcej rozumiem, tym klarowniejsze sygnały dostaję. To po prostu płynie jak rzeka, a ja na właściwej fali podążam z jej nurtem.

Kiedyś pisałam już o znakach, ale ponieważ często do tego wracacie w wiadomościach do mnie, postanowiłam odrobinę rozszerzyć ten temat, ponieważ jak widać wciąż poszukujecie odpowiedzi. Już jako dziecko dostrzegałam mnóstwo znaków dookoła siebie. Nie potrafiłam ich wtedy nazwać, nie utożsamiałam ich z żadną siłą wyższą, ale czułam całym dziecięcym sercem, że są ważne i że warto za nimi podążać. Z biegiem lat nauczyłam się dostrzegać więcej, ale w ferworze młodzieńczych chciejstw i próżności pragnień zapominałam, że są WAŻNE.Gubiłam połączenie, potem znów je odnajdywałam, a potem znowu gubiłam… balansowałam na krawędzi ekstremalnych doznań i poszukiwałam doświadczeń, które miały być dowodami na istnienie czegoś więcej, czegoś, czego nie widać gołym okiem. Od kilku lat podążam niezmiennie i z ogromnym zaufaniem za tym, co do mnie przychodzi. Za wskazówkami, jakie dostaję od świata, ale również za podszeptami mojej własnej Duszy i mojego ciała. Im więcej dostrzegam, tym więcej się pojawia. Im więcej rozumiem, tym klarowniejsze sygnały dostaję. To po prostu płynie jak rzeka, a ja na właściwej fali podążam z jej nurtem. Pytacie mnie jak rozpoznać i jak zinterpretować znak. Odpowiedź jest niezmiennie ta sama, dopuśćcie je do siebie i nie lekceważcie przekazu jaki niosą, bo „powiedzą” mocniej i dobitniej, niekoniecznie w sposób jakiego oczekiwaliście. Rozglądajcie się uważnie. Nie bagatelizujcie tego, co przez was przepływa. Wsłuchajcie się w swoje ciało, ono naprawdę zna wiele tajemnic, których wy na co dzień nie dopuszczacie do swojej świadomości. Nie wszystkie znaki są od razu przejrzyste, czasami trzeba poprosić o podpowiedź, o potwierdzenie…

Rok temu jechałam samochodem i w głowie ciągle i ciągle krążyło mi zdanie, że nie potrafię zaufać ( dotyczyło to konkretnej sytuacji w moim życiu ). Spojrzałam na licznik 222, uśmiechnęłam się ponieważ pracując z liczbami Anielskimi wiedziałam, że to przekaz ZAUFAJ. Niepewność jednak natrętnie wracała, a ja chwilę później stanęłam za samochodem, na którego rejestracji było 222. Jednak ja oczywiście dopytałam: „ALE CZY NA PEWNO?” … i w tej samej chwili  tuż obok stanął autobus, możecie domyślić się jaki miał numer boczny 222! Wtedy już nie miałam wątpliwości. Tak to działa.Kilka lat temu podjęłam decyzję o przeprowadzce i kiedy poczułam wewnętrzną gotowość na rynku nieruchomości pojawiło się mieszkanie idealne dla mojej rodziny. W cudownie klimatycznej dzielnicy, z ogrodem i starodrzewem za oknem. Bardzo mi zależało właśnie na tym, konkretnym miejscu. Jednak właściciele, mimo wstępnej decyzji o sprzedaży, nie mieli pewności czy cena jest odpowiednia i czy w ogóle to jest dobry czas na transakcję. Byłam kompletnie bezsilna i mogłam jedynie czekać. Spacerowałam więc z synkiem uliczkami prowadzącymi do tego mieszkania i błagałam o jakiś znak, że to jest nasze miejsce na ziemi, że warto o to zabiegać. Nie musiałam długo czekać. Któregoś poranka wjechałam wózkiem na wycieraczkę, na której widniał rysunek Anielskich skrzydeł. Wycieraczkę, która leżała na chodniku przed dużym domem w miejscu, w którym zazwyczaj nie leżą wycieraczki.

Nigdy wcześniej i nigdy później jej tam nie widziałam, ale wtedy ktoś ją położył…właśnie po to bym ja mogła ją zobaczyć. Jak się domyślacie mieszkanie jest dla nas idealne! Innym razem na małym stoliczku w ogrodzie spostrzegłam martwego szpaka w kałuży krwi. Nie zastanawiałam się wtedy jak znalazł się właśnie w tym miejscu i tego dnia. Ja po prostu wiedziałam, że coś w moim życiu dobiega końca. Dwa tygodnie później mój świat zmienił się nie do poznania. Na tym jednak nie koniec, ponieważ DOKŁADNIE ROK PÓŹNIEJ taki sam ptak spadł z nieba wprost pod stopy moich dzieci. Możecie sobie wyobrazić jaką pamięć we mnie to uruchomiło, na szczęście był to tylko symbol tego, że tamto wydarzenie sprzed roku właśnie się domknęło. Wiem, że najbardziej przemawiają do was przykłady wiec podam wam kolejny z mojego życia… Jechałam na ważne dla mnie warsztaty z jednym z moich fascynujących nauczycieli. Świtało… jechałam powoli, uważnie rozglądając się dookoła. Nagle z mgły na drodze wyłoniło się zwierzę. Stało nieruchomo jak posąg zupełnie nie zwracając uwagi na zbliżający się samochód. Zatrzymałam się. Przez kilka chwil patrzyliśmy sobie w oczy, a ja miałam  wrażenie, że mówi do mnie coś ważnego. Potem zniknęło we mgle, a ja pojechałam dalej pozostając w wielkiej uważności na drodze… jednak to nie było ostrzeżenie. Na warsztatach z pomocą wielu szamańskich technik odbyłam podroż w poszukiwaniu mojego zwierzęcia mocy. Jakież było moje zdziwienie i poruszenie kiedy okazało się, że to zwierzę najzwyczajniej w świecie przywitało się już ze mną o świcie kilka dni wcześniej.        Odczytywanie znaków wymaga wprawy, ale jeśli nie odważycie się zacząć to na nic się to wszystko zda. Pierwsza i chyba najważniejsza zasada to nie lekceważyć tego, co do was przychodzi. Wszechświat przemawia w przeróżny sposób, ale przemawia do wszystkich. Znaki nie są tylko dla wybrańców. Znaki są częścią naszej ziemskiej egzystencji tyle tylko, że 80% społeczeństwa po prostu nie chce ich widzieć lub zwyczajnie przechodzi ponad nimi. Zamknięte umysły, komercyjnie pędzące przed siebie, pragnące ciągle więcej i więcej. Kupujące wszystko to, co da się kupić, a nawet to, czego kupować się nie powinno. Umysły, które mają trudności w dostrzeganiu czegokolwiek poza wytyczonym celem, do którego biegną. Tylko otwarte serce i otwarty umysł są w stanie dostrzec połączenie pomiędzy nami, a wszystkim co nas otacza. Tylko otwartość za pomocą symboli namaluje przed nami drogę. Czy jesteście gotowi by przyjąć ten dar postrzegania i czucia?

koniec części 1. cdn...

Text Joanna Fydrych Blog Safi