quarrel-2450680_1920

90% małżeństw deklaruje, że…

podczas rozwodu nie będzie prało brudów. Ilu się udaje?


Proszę na niego znaleźć wszystko, co tylko można znaleźć. Zdrady, niezapłacone rachunki, dziwne towarzystwo, jakieś negatywne relacje towarzyskie, w pracy, wszystko – mówi do mnie ostatnio jedna z klientek agencji detektywistycznej. Szykuje się wielki i poważny rozwód? Zdradził podle i trzeba się na nim odegrać? Koniec małżeństwa nastąpił z powodu jego winy? Nic z tych rzeczy!


Owszem małżeństwo się kończy, ale to raczej wspólna decyzja

Żona chce mieć jednak pewność, że podczas stołu dyskusyjnego w trakcie podziału majątku będzie miała asy w rękawie. Od tego są właśnie detektywi, choć przyznaję – taka pragmatyczność niektórych klientów i klientek mocno mnie zaskakuje.

Proporcje zwykle są następujące – 90% małżeństw podczas rozwodu mówi, że unika prania brudów i chce się rozstać z klasą i w spokoju. Realia? 90% gdy tylko dochodzi do pierwszego „nieporozumienia” wyciąga na stół wszystkie możliwe karty i argumenty – zdrady, oszustwa finansowe, konflikty rodzinne, kompromitujące zdjęcia z uroczystości rodzinnych – naprawdę wszystko.

Skąd w nas taka tendencja do waleczności?

Po prostu jesteśmy przekonani, że to nam należy się więcej, że to my więcej wypracowaliśmy, że każdy z nas ma prawo do nieruchomości, samochodu, dzieł sztuki, pamiątek. Dojście do kompromisu wymagałoby albo sprzedania wszystkiego i podziału pieniędzy albo przekrojenia wszystkiego na pół, a tak się przecież nie da. Jako detektywi jesteśmy proszeni o to, by zawczasu zadbać o dobre zaplecze negocjacyjne dla klientów. By sprawdzić czy w czasie małżeństwa dochodziło do zdrad, by sprawdzić jak wygląda sytuacja, gdy rozwód jest w toku, by sprawdzić finanse partnera i to, czy nie próbuje on właśnie skrzętnie czegoś ukrywać.

Na wojnie rozwodzące się małżeństwa nie biorą jeńców. Zabawne są zwykle sytuacje, gdy rozpoczęcie negocjacji majątkowych zaczyna się od uśmiechu, pogawędki i uścisków, a kończy… awanturami, trzaskającymi drzwiami i poczuciem: o nie, tego numeru to Ci nie wybaczę. Kto częściej prosi detektywów o pomoc w czasie rozwodu? Kobiety. One są bardziej Pragmatyczne i zwykle to one częściej zostają w domu z dziećmi i realność ich wkładu we wspólne życie jest trudniejsza. To, że mężczyzna pracuje i przynosi pieniądze to można wycenić po kwitkach bankowych.

A jak wycenić wychowanie, sprzątanie, codzienną troskę?

No właśnie. I to często powoduje, że kobiety wiedzą, że w razie rozwodu zostaną potraktowane niesprawiedliwie. Posiadanie asów w rękawie jest dla nich szansą na lepsze negocjacje. Poza tym – uwierzcie mi – panowie w czasie rozwodów nagle tracą stanowiska, ich majątki gdzieś znikają, podupadają na zdrowiu. I nagle okazuje się, że nie ma czym się dzielić. W miłości nie bierze się jeńców, a rozwody? To już często regularne pole bitwy. Zawsze namawiamy do kompromisów i rozsądku, ale przecież nikt tak dobrze nie zna swojego męża jak żona i nikt nie zna tak dobrze swojej żony jak mąż.

Małgorzata Marczulewska – Agencja detektywistyczna www.averto.com.pl

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.