20161116_203340

“Brakujące ogniwo” wywiad z Martą Wiktorią Kaszubowską cz. I

Rozmawiałam ze skromną i młodą pisarką Martą Wiktorią Kaszubowską. Ubrana w kolorową tunikę i połyskujące orientalnie kolczyki, równie barwnie opowiadała mi o sobie i bohaterach jej książek. Postaci rodzą się u niej w głowie, żyją, przeżywają rozterki i radości. Nie sposób pominąć faktu, że Marta podczas rozmowy smakowicie popijała gorącą czekoladę, a jest równie szczupła,  jak bohaterka jej najnowszej opowieści “Brakujące Ogniwo” Szczęściara 🙂

Nina Kaczmarek (NK): Dlaczego w ogóle pisanie?

Marta Wiktoria Kaszubowska (MWK): Oj, trudne pytanie na początek. Piszę od zawsze, odkąd byłam dzieckiem. Krótkie opowiadania, historie. Przeszły one  w nowele, w mini powieści, które trzymam do dzisiaj w szufladzie.  Tak trenowałam warsztat i gdy napisałam “Zapach tytoniu” uznałam, że jest to na tyle dojrzała książka, by ujrzała światło dzienne.

NK: Zatem pierwsze pisanie było do tzw. “szuflady”?

MWK: Tak, wówczas pokazywałam swoje pisanie tylko najbliższym. Niemniej “Zapach tytoniu” i “Brakujące ogniowo” są tym, co chcę pokazać światu.

NK: A piszesz coś dalej?

MWK: Oczywiście. Piszę, choć  teraz pochłania mnie także bliska perspektywa obrony pracy doktorskiej. Piszę na temat filozofii indyjskiej. Kultura indyjska fascynuje mnie od bardzo dawna.

NK: Wątek indyjski? Czy mówisz tutaj o tej części powieści, która dzieje się w Zakopanem?

MWK: Pewnie myślisz o liderze grupy która tam występuje. Rzeczywiście jego opis może wskazywać na egzotyczne pochodzenie. Znacznie  bardziej jednak kulturę hinduską uosabia inny bohater, który jest Hindusem rozpoczynającym pracę w Szczecinie. W „Brakującym ogniwie” jak i w „Zapachu tytoniu” sporo jest wątków indyjskich.

NK: Czy to znaczy, że znasz tą kulturę na tyle dobrze, że mogłabyś rozwinąć temat szerzej?

MWK: Tak, myślę że tak. Zafascynowałam się tematem podczas wielkiego boom na Bollywood, kiedy to wszyscy zachwycili się feerią barw tamtejszej kinematografii i różnorodnością smaków kuchni orientalnej. Uznałam wtedy, że chcę poznać tą kulturę głębiej. W czasach liceum i studiów chętnie nosiłam salwar kameez (tuniki), kolorowe bransoletki, kolczyki. Zaczęłam też zagłębiać się w święte księgi indyjskie, czytać różne artykuły o tematyce społecznej, słuchać klasycznej hinduskiej muzyki, poznawać panteon bogów i postaci, które odegrały znaczącą rolę w rozwoju Indii. Kiedy tylko mogłam, starałam się otaczać hinduską kulturą.

NK: Marto,  a wracając do książki “Brakujące ogniwo” Jak powstają Twoje powieści? Czy siadając do pisania znasz już fabułę, co przydarzy się kolejno bohaterom?

MWK: To jest tak, że mam ogólny szkielet, ale zawsze bohaterowie żyją swoim życiem i wiele może się zmienić podczas pisania, odejść od pierwotnych założeń. Mam zarys postaci, które dojrzewają podczas rozwoju akcji, zmieniają się. Są prawdziwe, nie sztywno określone. U mnie nie znajdziesz idealnych aniołów, czy czarnych charakterów. Ludzie, których przedstawiam są autentyczni.

NK: Marta, ale muszę Ci powiedzieć jedną rzecz. W Eulalii, głównej bohaterce “Brakującego ogniwa” jest coś co mnie, jako kobietę mocno drażni. Ona jest piękna, szczupła, idealna i…. nie tyje mimo, że je co chce i ile chce.

MWK: Haha… no tak …Ma dobry metabilizm.

NK: No dobrze, przyjmijmy że tak ma być, ale co powiesz o jej bracie, który dla mnie jest bardzo irytującą postacią?

MWK: Chciałabym powiedzieć o Konradzie tyle, by nie zdradzić fabuły. Może być on  odbierany, jako osoba irytująca, nie posiadająca celu w życiu. Perfekcjonizm Lalki, ciągle przypomina mu o tym, że jest gorszy. Oczywiście w jego subiektywnym odczuciu. Dlatego bywa rozkapryszony, marudny – może to irytować czytelnika.

NK: Marto, czy Ty masz rodzeństwo?

MWK: Tak mam.

NK: No właśnie, czy to nie jest naturalne, że rodzeństwo ze sobą konkuruje?

MWK: Ja z moim bratem mamy inne relacje, niż Lalka z Konradem. Oni są rówieśnikami, mnie z bratem dzieli dziesięć lat różnicy wieku. Moi bohaterowie postrzegają to, co się wokół nich dzieje z dwóch, diametralnie różnych, perspektyw. Brat czuje, że siostra jest idealnym, niedoścignionym wzorem, ona natomiast myśli,  że to jego rodzice kochają bardziej. Każde czuje się poszkodowane na swój własny sposób.

NK: Co mogłabyś powiedzieć o korporacji w której pracuje bohaterka “Brakującego Ogniwa” Lalka?

MWK: To jest rozległy temat. Poza tym, że jest to miejsce pracy, to jest to też miejsce budowania relacji międzyludzkich. Tych bliższych i dalszych. Mocno odniosłam się do swoich doświadczeń, kiedy to życie korporacyjne było mi bardzo bliskie. Chciałam pokazać zarówno wątek kariery i dążenia do sukcesu, jak i budowania  prawdziwych przyjaźni.

NK: Nawiązując do korporacji. W książce jest dużo wyrażeń, dialogów obcojęzycznych, ale brakuje odnośników z tłumaczeniem. Czy to przypadek, czy celowe działanie?

MWK: Celowe działanie. Starałam się tak pisać, by fragmenty wplecione w obcych językach nie wpływały na rozumienie treści.

NK: A co z osobami starszymi, które nie miały konieczności poznawać innego języka niż rosyjski? Czy to ich nie odstraszy?

MWK: Myślę, że  „Brakujące ogniwo” zainteresuje osoby  w różnym wieku. Dialogi obcojęzyczne nigdy nie są z resztą zbyt długie – starałam się częstować nimi czytelnika w racjonalnych proporcjach. Dzięki temu, że bardzo łatwo można  domyśleć się z kontekstu, co oznacza dane zagraniczne wyrażenie, chętnie sięgają po moją książkę zarówno dwudziesto-, jak i sześćdziesięciolatkowie.

NK: A jak nazwiesz grupę, która występuje w Zakopanem. Mi nasuwa się jednak określenie “sekta”.

MWK: Nazwałabym ich raczej “wspólnotą”. Jest to taka równoważnia dla korporacji. Tutaj wspólnota, harmonia, spokój, a z drugiej strony: sukces, pieniądze, kariera. Zależało mi na pokazaniu dwóch światów.

NK: No tak, ale w obydwu znaczenie ma pieniądz.

MWK: Zgadza się, chciałam aby czytelnik porównał je i zauważył, jak bardzo istotny w życiu ludzkim jest cel. Brak celu, rodzi chęć ucieczki. A jednocześnie wszyscy ludzie, niezależnie czy uczestniczą w wyścigu szczurów, czy też nie, dążą do spokoju, harmonii.mw-kaszubowska

NK: Masz osobiste doświadczenia z podobną wspólnotą?

MWK: Pośrednio mam. Dlatego zależało mi, aby czytelnik jasno zauważył, że “Dom wspólnoty” nie jest sektą, ale sektą stać się może.

NK: Dlaczego Zakopane?

MWK: Mam sentyment do gór, ale z powodu mojej niepełnosprawności (poruszam się o kuli), trudno mi  po górach wędrować. Malinówkę wybrałam natomiast z racji przyjemnie brzmiącej nazwy.  Jest to fikcyjne miasteczko.

NK: Marto, a na ile Twoja fizyczność zdefiniowała Cię jako pisarkę?

MWK: Myślę, że fakt poruszania się o kuli nie miał żadnego wpływu na wybór mojej drogi twórczej.  Od zawsze kochałam pisać i to jest to, bez czego nie umiałabym żyć.

NK: A co z wątkiem psychologów, coachów? Rodzice Lalki są z tego środowiska, a jednak mają problemy natury psychologicznej. Uległaś ogólnie panującej modzie, czy też chciałaś dać prztyczka w nos samozwańczym terapeutom?

MWK: Absolutnie nie kierowałam się modą, pisałam o tym, co mi w duszy gra. A takie tematy zawsze były mi bliskie. Książka “Sekret”, rewolucyjny poradnik motywacyjny, który zyskał ogromną popularność na całym świecie, sprawił że odnalazłam w sobie bardzo duże pokłady samozaparcia i zapału do spełniania marzeń. Cenię kilkoro coachów, w tym Grzesiaka i chętnie uczestniczę w spotkaniach o takim charakterze. Szanuję to środowisko, ale zauważam i chcę pokazać czytelnikowi, że czasem “szewc bez butów chodzi”. W „Brakującym ogniwie”  ojciec, znany psycholog i mówca motywacyjny, sam  ma poważne problemy emocjonalne.

Jeśli interesuje Cię droga czytelniczko, dlaczego Eulalia to Eulalia, a nie Gosia, Zosia, czy Kasia to zajrzyj do nas 19.12.2016 na II część wywiadu z autorką “Brakującego Ogniwa”- Martą Wiktoria Kaszubowską.

Rozmawiała Nina Kaczmarek

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.