doll-1915604_1920

To było jak impuls (…) Patrząc na niego wiedziała, że nie jest jak każdy

To było jak impuls. Widząc go wiedziała, że musi go mieć. Tylko jak to będzie wyglądało?

Stefańska Coach Prezencji

Patrząc na niego wiedziała, że nie jest jak każdy. Każdą częścią siebie wiedziała, że powinna go mieć, ale i tak się bała. Odeszła od niego, po czym szybko wróciła i… kupiła go. Tak KUPIŁA. Kupiła sobie kapelusz. I to kapelusz, który niebawem zmienił całe jej życie.

Meg, bo tak ma na imię kobieta, która nie bała się kupić kapelusza, to bohaterka książki „Pamiętaj, co nosisz” psycholożki mody Karen Pine. Dlaczego akurat ta część garderoby miała przyczynić się do zmiany? I o jaką zmianę chodzi? Już opowiadam.

Meg kupiła kapelusz w Stanach Zjednoczonych, krótko potem musiała wyjechać do Londynu. I właśnie tam spotkała pewnego mężczyznę, który jej się oświadczył. Jak powiedział: „Zobaczyłem kapelusz w pokoju. Pomyślałem sobie, że muszę poznać kobietę, która nosi tak wspaniałą rzecz”. Meg oczywiście przyjęła oświadczyny i mogłabym powiedzieć, że żyli długo i szczęśliwie, co w sumie jest zgodne z prawdą, ale w tej dzisiejszej pogadance nie oto chodzi.

Pojawiły się w niej mikrozmiany

Zanim Meg pojawiła się w swoim kapeluszu w Londynie po samym zakupie kapelusza pojawiły się w niej mikrozmiany. Na początku były one podyktowane samym akcesorium ponieważ, jeżeli któraś z was kiedyś przymierzała kapelusz to wie, że on wymaga innego rodzaju chodu, innego sposobu ubierania się i trochę innej ciebie, takiej która bardziej uważa na słowa, na gesty i w końcu na pewność siebie. Bo jak sięgam pamięcią to nie kojarzę osoby w kapeluszu, która nie byłaby pewna siebie. Jest to pewnie związane z ekstrawagancją, która w obecnych czasach wpisuje się w noszenie kapelusza, ale też z wyższością. No nie ma możliwości, by on nie dodał nam centymetrów. Zatem dzięki zewnętrznej stronie swojego ubioru Meg stawała się także inną osobą. Z takiego punktu odniesienia często korzysta terapia poznawczo-behawioralna, która ucząc nowych zachowań może zbliżyć nas do tego kim chcemy być, ale też sama psychologia. W tej ostatniej dziedzinie siła oddziaływania ubrania jest związana ze stereotypami. Adam D. Galinsky , profesor z Kellogg School of Managment  at Northwestern University, w swoim badaniu dowiódł, że to, co mamy na sobie ma znaczenie.

Sprawdził jak zachowują się ludzie

W trakcie swojego eksperymentu sprawdził jak zachowują się ludzie, którzy nosząc biały fartuch dostają informację, że są lekarzami, a jak zachowują się ci, którzy mając ten sam fartuch wiedzą, że są malarzami. Obie grupy miały to samo zadanie do zrealizowania: mieli szybo wychwycić niezgodności w zadaniu . Jak myślicie jak im poszło?  Wyniki wyszły następujące: ci, którzy „byli” lekarzami byli uważni, skupieni, popełniali mniej błędów, a ci, którzy „byli” malarzami byli bardziej roztargnieni i błędów popełniali więcej. Ten sam fartuch. To, co różniło te osoby było tylko słownym przekazem, informacją, o tym kim są. I zobaczcie, jakie nieprawdopodobne rzeczy się zadziały.

Co więcej, inne badania wykazały, że jeżeli kobiety są bardziej po męsku ubrane na rozmowie kwalifikacyjnej, częściej dostają pracę.  Tak jak mężczyźni zatrudniani jako asystenci dydaktyczni, kiedy ubrani są formalnie, są postrzegani jako osoby bardziej inteligentne.

Wybierając jakąś rzecz akceptujemy to, do czego ona należy- tak jak kapelusz, który historycznie i społecznie przynależy do wyższych sfer.  Zatem jeżeli wybierasz się na zakupy, to zastanów się wcześniej jaki komunikat wysyłasz swoim ubraniem i czy jest on zgodny z tym, co chcesz wysyłać światu. Bo powołując się na tytuł książki Erica Berne warto zastanowić się „W co grają ludzie?”. W co gram ja? Kim jestem? I jaki chcę być? Kim chcę być?

Text Dominika Stefańska Coach Prezencji

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.