handcuffs-2086352_1920

Czy będąc detektywem można wierzyć w miłość?

Czy jak widzisz kilka zdrad w tygodniu to wierzysz jeszcze w miłość? Powalentynkowe refleksje detektywa

Czerwone święto serduszek, trzymania się za ręce i romantycznych kolacji – tym razem częściej w domu niż w restauracji – za nami. Jako szczęśliwa mężatka bardzo lubię walentynki, choć przyznaje, że celebrowanie miłości powinno następować częściej niż „na wezwanie kalendarza”. Czy będąc detektywem można wierzyć w miłość? Czy gdy widzimy zdrady z regularnością kilku w tygodniu to możemy wierzyć, że „aż po grób” to rzeczywiście poważna deklara95cja? Czy widząc łzy porzuconych kobiet możemy wierzyć w szczerość miłości mężów, którzy zapewniali, że jesteśmy „tą jedyną”? Trudne pytania, ale teza, że wiara w miłość się nie opłaca i jest naiwna to błąd. Detektywi nie są od oceniania sytuacji życiowych swoich klientów. Jesteśmy od dostarczenia im prawdy. Kochane czytelniczki, mając prawdę i dowody w dłoniach, tylko od Was zależy co z nią zrobicie. 

Żadna sprawa z którą mamy do czynienia w naszej agencji detektywistycznej nie jest taka sama. Przychodzą do nas zarówno panowie jak i panie, prowadzimy sprawy w przypadku dojrzałych małżeństw, ale i w przypadku młodych relacji, często nawet jeszcze niesformalizowanych. Kiedy idziemy do detektywa to podejrzenia muszą być już na tyle silne, że poczucie niepewności nie daje nam spokoju. Potwierdza się 95 % podejrzeń. To bardzo dużo. Każdy, kto przychodzi do detektywa musi być gotowy, że usłyszy potwierdzenie swoich obaw. 

Co się dzieje później? Wszystko zależy tylko od nas samych. Ja wiem, gdybym zapytała każdą z osobna: czy wybaczysz zdradę mężowi? Usłyszę: nie, nie ma szans, na pewno nie. Życie pokazuje jednak, że czasem taki szok przynosi zmiany, które potrafią nas zaskoczyć.  Nasze doświadczenia pokazują, że wiele osób stając z prawdą twarzą w twarz, ze swoimi błędami, grzechami, pomyłkami, dopiero jest w stanie spojrzeć z dystansem na to, że mamy w małżeństwie więcej niż nam się wydawało. Znam pary, które po zdradzie odbudowały swoje związki i było lepiej niż wcześniej. Oczywiście najpierw jest złość i gniew, ale potem może nastąpić wytłumaczenie, wybaczenie i odbudowanie. Tutaj bardzo często potrzebna jest pomoc specjalistów. Ja jako detektyw wielokrotnie rozmawiam z paniami, które dowiadują się o zdradzie mężów. Widzę jak one walczą z myślami, jak odbudowują się po tym szoku. Nie ma dwóch takich samych historii. Czasem zdrada to koniec, a czasem początek czegoś nowego, lepszego… taka wiara pozwala nam się odbudować wewnętrznie. 

Powalentynkowe refleksje są więc takie, że do szczęścia potrzeba nam więcej miłości! A gdy w naszych związkach nadejdzie kryzys lub gdy spełnią się przykre scenariusze, że pojawił się ktoś nowy i nie da się tego uratować, to do sprawy trzeba podejść możliwie chłodno. Jako detektyw wiem, że nie ma bardziej niszczycielskiej mocy niż mieszanka rozczarowania, żalu, miłości, nienawiści i namiętności. 

Małgorzata Marczulewska, detektyw i windykator. Grupa AVERTO

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.