don-3565700_1920

Kredyt mieszkaniowy wiąże czasem mocniej niż przysięga małżeńska

Karuzela na rynku nieruchomości rozkręcona jest do tego stopnia, że nieruchomości rozchodzą się na pniu, a w bankach czekają tysiące wniosków o kredyty hipoteczne. Jako doradca gospodarczy codziennie spotykam się z ludźmi, którzy marzą o swoim własnym gniazdku albo o pięknym domu na wsi, w którym będą wieść sielskie życie. Moim zadaniem jest często doradzanie – na co kogo stać? I tu zaczyna się problem, bo jak zestawiać marzenia z twardym rachunkiem ekonomicznym? Z jednej strony excel nie kłamie, ale z drugiej marzenia to potrafi być najlepsza motywacja do ciężkiej pracy!

Rynek nieruchomości jest rozgrzany do czerwoności – nowe mieszkania sprzedają się jak świeże bułeczki, a o działki pod zabudowę czasem deweloperzy i inwestorzy wręcz się licytują. To efekt zarówno galopującego popytu jak i faktu, że czujemy, że inflacja pożera nam oszczędności. Nie chcemy ich tracić więc inwestujemy w to, co wydaje nam się najbardziej perspektywiczne. Nieruchomości zyskują na wartości więc to nasz pierwszy wybór. Niestety coraz częściej okazuje się, że rosnące ceny mieszkań nie pozwalają na to, by wszyscy chętni mogli je bez problemu nabyć.

Jako doradca gospodarczy bardzo często spotykam się z ludźmi, którzy mają wielkie marzenia.

W myślach są już w swoich pięknych domach pod lasem. Ale gdy policzymy okazuje się, że niestety nie jest to realna sytuacja. Co nam zostaje? Zawsze mówię: najważniejszy jest cel. Jeżeli jest on wyraźny, a my jesteśmy gotowi do ciężkiej pracy to będzie dom pod lasem, będą zagraniczne wycieczki i będzie jeszcze wiele innych rzeczy o których marzymy. Ceny domów i mieszkań w ostatnich miesiącach biją wszelkie rekordy. Kiedyś za 400 tysięcy złotych można było kupić piękne mieszkanie w klasie apartament. Dzisiaj to niestety mało realne, bo ceny wzrosły gigantycznie.

Dla młodych ludzi kredyt hipoteczny to zobowiązanie trwalsze niż przysięga małżeńska.

To pieniądze, które będzie trzeba konsekwentnie spłacać miesiąc po miesiącu. Trzeba bardzo dokładnie przeanalizować nasze możliwości finansowe, perspektywy zawodowe i inne czynniki, które czasem są na „tu i teraz” trudne do przewidzenia. Bardzo często rozmawiamy z rodzinami, że zakup bliźniaka za milion złotych to piękna wizja, ale może lepiej kupić piękne, przestronne mieszkanie o 400 tysięcy złotych tańsze?  Dom czy mieszkanie? Mieszkanie czy dom? Ech, takich dylematów codziennie obserwujemy całe mnóstwo!

Nie mniej – zawsze jest dobry czas, by myśleć o realizacji swoich marzeń. Jeżeli Waszym mieszkaniem jest dom to… być może trzeba te marzenia wreszcie zrealizować?

Katarzyna Michalska – Kiżuk & Michalska – doradztwo gospodarcze

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.