corona-4983590_1920

Nie możemy dać się złamać czasowi, który wymaga od nas oddalania się od siebie

Wszędzie dystans. W sklepie, na uczelni, w szkole, w domu… i choć możemy łatwo się komunikować (świat przecież już dawno temu skurczył się do rozmiarów naszego telefonu) – jak nigdy wcześniej brakuje nam osobistych kontaktów, spotkań towarzyskich, spontanicznych rozmów przy kawie, w kinie, w teatrze.

A zamknięte siłownie, sale fitness, baseny tym bardziej izolują nas od siebie samych, a także wzbudzają wiele mocnych dyskusji.


I nawet nie pociesza myśl, że tak blisko jest drugi koniec świata – odległe kierunki, ciepłe plaże, bajecznie niebieskie wody – bo przecież musimy siedzieć w domu… w dystansie. I choć wciąż się komunikujemy – wysyłamy wiadomości, uśmiechy, to tylko substytuty dawnych
towarzyskich spotkań i rozmów. Do tego jeszcze jakiś dziwny unoszący się posmak niepewności jutra, ciągle ktoś na kwarantannie, ktoś inny z potwierdzonym wynikiem… to film science fiction? W tej ekscentrycznej rzeczywistości wszędzie widzę BOHATERKI! Kobiety, które pracują
zdalnie z domu; z dziećmi, którymi trzeba się opiekować; z aplikacjami, które trzeba obsługiwać i łączyć się z szefem, z klientami; z obowiązkami odrabiania lekcji i niezliczoną ilością innych zadań jak gotowanie, pranie, sprzątnie… Dom, dzieci, praca – wszystko w jednym miejscu – to wielkie
wyzwanie!
I ciągle nie mogę wyjść z podziwu dla tych dziewczyn, które jednocześnie realizują założenia biznesowe swoich przełożonych i obowiązki domowe. Skąd czerpią tę moc i siłę?

Czy to atawizmy?

Ukryte geny, które nosimy w sobie, a które to trzymają w ramach optymizmu nie tylko nas samych, ale też naszych bliskich? Skąd?
Uwielbiam przyglądać się moim klientkom, które potrafią perfekcyjnie łączyć tak wiele obowiązków, które są wielowymiarowe, nie poddają się…
Wszędzie symbioza. Kobiety bohaterki potrafiły to od zawsze – łączyć wiele zadań i obowiązków.

Mówi się nam, że współczesny świat wymaga pewnego „multitaskingu”, że jesteśmy cenni póki jesteśmy użyteczni, a kiedy przestajemy tacy być, to zostajemy gdzieś w tyle.

Tym bardziej z nadzieją patrzę na to, że czas pandemii, pracy zdalnej, zupełnie nowej rzeczywistości, która wymaga od nas większej troski o bezpieczeństwo nasze i naszych bliskich, przeżywamy bardzo mądrze i bardzo godnie. Powiedzmy sobie szczerze Drogie Panie… roześmiałybyśmy się w twarz człowiekowi, który rok temu powiedziałby nam, że będziemy żyć, pracować, realizować się w czasach światowej pandemii. Życie potrafi nas zaskoczyć. A ja jestem pozytywnie zaskoczona jakie jesteśmy silne. Oby ten hart ducha nas nie opuścił, bo przecież nie jesteśmy na mecie drogi, a
dopiero na jej początku…

Tekst: Katarzyna Michalska

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.