„Ślimak, ślimak pokaż rogi, dam ci sera na pierogi…”

„Ślimak, ślimak pokaż rogi, dam ci sera na pierogi…”

Dziecięce zaklęcie często działało. Oto wylękniony ślimak nieśmiało i leniwie opuszczał swój domek. Jak po śnie przeciągał swymi czułkami budząc się do swej ślimaczej niemrawej aktywności.

Robert Poczekaj

Mam w domu małą gromadkę ślimaków afrykańskich. Zwróciłem uwagę, że dość często lubią sobie medytować w skorupkach. Gdy nie zwracam na nie uwagi, chowają się niekiedy na kilka długich dni. Budzą się gdy rosa z zielonego spryskiwacza niespodzianie pieści ich skorupki lub gdy mały palec Marysi delikatnie łaskocze je po wielkiej ślimaczej stopie. Przeciągają się, dzielnie posuwistym krokiem po szklanej tafli ich zewnętrznego domu. Wniosek nasuwa się jeden. Ślimak do swej aktywności potrzebuje też Twojego dotyku, Twej troskliwej uwagi. 

Jak to się ma w moim życiu?

Tak przyznaję, potrzebuję być zauważony, potrzebuję czyjejś uwagi by moja aktywność mogła się wspiąć na niesamowite wyżyny kreatywności. To bardzo miłe, gdy nie jesteś sam w tym co robisz. Gdy słyszysz niemal tak samo czule wypowiadane jak w Avatarze: I See You.

Można tę uwagę dać sobie samemu. Nie trzeba jej uzależniać od innych. Dając sobie samemu uwagę, budujemy poczucie własnej wartości, które nie opiera się na ocenie innych ale na własnym przekonaniu. Bo czyż nie dla siebie budujemy szczęście w swoim życiu?

Taka uważność na swoje potrzeby nie musi być jednoznaczna z egoizmem. Pozwól sobie być ze sobą i dla siebie. Nie jest niczym pewnie złym w Twoich oczach okazać innym nieco miłości? A potrafisz okazać miłość sobie? Kiedyś podczas terapii pracowałem za pomocą metody pustego krzesła ze swoim sercem. Dowiedziałem się od niego rzeczy przykrych. Bije dla mnie dzień i w nocy, a ja nigdy nie okazałem mu choćby odrobiny wdzięczności. Potrafiłem mówić do kwiatów na parapecie ale nie do swojego serca. Nie głaskałem czule tylko każdego dnia wymagałem, by dawało sobie radę. Teraz już wiem. Trzeba być dla siebie dobrym i żyć z wdzięcznością i dla świata ale i przede wszystkim siebie samego.

Na koniec mała rada

Spróbuj czasem zamknąć oczy. Pora roku trochę nie sprzyja, ale może uda Ci się złapać właśnie taką chwilę, gdy słońce ciepłym światłem wkrada Ci się do przymkniętych powiek. Ukojona słoneczną pieszczotą zwróć się cała ku słońcu. Spróbuj leniwie i w ślimaczym tempie poprzeciągać się w każdą stronę. Zastygnij wygodnie i poczuj na swej twarzy dotyk słońca. Rozkoszuj się jego dotykiem. Niech ta cudowna chwila trwa jak najdłużej. Pięknego dnia dla Was.

Do przeczytania.

Robert Poczekaj