love-3512618_1920

W domu kochający mąż, a jak nikt nie patrzy to zdrajca i cudzołożnik? Dlaczego detektywa to nie dziwi…

Ostatnio jedna z gazet poprosiła mnie – jako detektywa – o komentarz w sprawie pewnego dziennikarza, który pozwolił sobie niezbyt przyjemnie złożyć propozycję Pani seksworkerce. Pan dziennikarz miał oficjalnie narzeczoną, ale postanowił skorzystać z usług kogoś innego. Pytał o szczegóły oferty i bardzo wyraźnie formułował swoje oczekiwania.

Pani redaktor mnie pytała czy to zaskakujące, czy często zdarzają się mężczyźni, którzy oficjalnie chwalą się szczęśliwym życiem rodzinnym, a kiedy nikt nie patrzy szukają okazji do przeżywania seksualnych przygód. No i padło pytanie czy to elegancko ze strony seksworkerki, że zdradziła szczegóły dialogu z dziennikarzem. Co mogę odpowiedzieć? Po latach doświadczenia pracy detektywa nie zdziwi mnie już nic. Czasem za fasadą kochającego męża kryje się zawodnik, który „kiedy nikt nie patrzy” zdradza, oszukuje i pozwala sobie na realizację preferencji seksualnych, które powodują, że czerwienimy się na samą myśl.

Na początku mojego felietonu zaznaczę – nie jesteśmy uprawnieni do moralnego oceniania życia innych ludzi.

Każdy ma prawo realizować swoje preferencje seksualne, oczekiwania i pragnienia, do momentu kiedy nie przekracza granic innych ludzi. Tak powinno być i nie moim zadaniem jest piętnowanie tego „co kto w domu robi”. Inna rzecz, gdy jako detektyw przyjmujemy zgłoszenia od zrozpaczonych małżonek, które podejrzewają, że w ich małżeństwach jest coś nie tak, a one nie wiedzą co. Przypominam sobie sprawę sprzed kilku tygodni. Zgłosiła się do mnie kobieta, która po kilkunastu latach szczęśliwego małżeństwa dostała wiadomość na what’s upie żeby „zbadała się”, bo jej mąż „kurwia…**” pewnie już przyniósł „syfa do domu”. Moja klientka najpierw zignorowała wiadomość, ale potem zaczęła się zastanawiać.

Może coś jest na rzeczy? Co to za głupi żart?

Przyszła do mnie, bo zauważyła, że mąż wychodzi często na siłownie, a do prania oddaje relatywnie mało brudnych ubrań treningowych. Co się okazało? Mężczyzna okazał się regularnym gościem jednej z agencji towarzyskich. Nasi detektywi przyłapali go tam dwa razy w ciągu dwutygodniowej obserwacji. Prawda okazała się dla klientki druzgocąca. Niestety wiele wskazuje na to, że skończy się to rozwodem. Dlaczego dla mojej klientki to szok? Bo mąż to wzorowy, kochający, bardzo sympatyczny człowiek o dobrej reputacji.

     Słowo reputacja jest jak fasada, która kryje wszystkie nasze grzeszki, pokusy i słabości. Niestety detektyw jest często niczym demaskator, który bierze w rękę młot, który takie nieskazitelne reputacje rozbija.

Małgorzata Marczulewska – Agencja detektywistyczna www.averto.com.pl

   Dziennikarz, który oferuje seksworkerce wyuzdane współżycie więc nie jest dla mnie zaskoczeniem. No może trochę. Brak dyskrecji był tutaj tak boleśnie ewidentny, że aż zaskakujący. Tutaj, by odkryć zdradę niepotrzebny był detektyw.

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.