man-2933984_1920

Zdrada nie zaczyna się na Tinderze. Zdrada zaczyna się w głowie.

Wie Pani, ten romans to był w sumie przypadek, bo on siedzi cały czas w Internecie i po prostu ta
kobieta do niego zagadała i go uwiodła.

Spotkali się, porozmawiali i po prostu jakoś tak wyszło. Za dużo mamy do stracenia i na pewno naszą miłość i małżeństwo da się jeszcze uratować – mówi do mnie jedna z klientek, która postanowiła poprosić o sprawdzenie swoich podejrzeń czy jej mąż ją zdradza czy nie. Niestety okazało się, że mężczyzna prowadzi podwójne życie i regularnie spotyka się na „szybki seks”, ale tylko z jedną i tą samą kobietą. Niestety nie jestem optymistką, jeżeli chodzi o ten „przypadek” i to, że w sumie to do zdrady doprowadziła niecodzienna kolizja planet, a nie plan, by dokonać zdrady i zrealizować swoje fantazje seksualne z kimś innym niż żona.

Wiele Pań, które dowiadują się o zdradzie popadają w szaloną furię.
Podejmują decyzje o rozwodzie, wyrzucają mężów z domu, ograniczają kontakty z dziećmi i mszczą się materialnie. Jeszcze inne usprawiedliwiają mężów i szukają im usprawiedliwień. Najgorzej, gdy przy tym wszystkim szukają winy w sobie i jeszcze po długich zastanowieniach ją znajdują. Tak, gdy występuje zdrada to zwykle jest coś nie tak i to bardzo poważnie, ale musimy zdać sobie sprawę, że zwykle nie jest ona przypadkiem, a wypadkową rozmaitych życiowych zagadnień, które po zsumowaniu doprowadzają do tego, że występuje „skok w bok”. O czym mówię? O znużeniu, chęci przygody, poczuciu niezrozumienia, chęci poczucia innych emocji.

Tu miesza się wiele emocji, ale zdrada nie zaczyna się od założenia konta na portalu randkowym czy od flirtu z koleżanką z pracy.
Ona zaczyna się od myśli: chciałbym czegoś innego i jestem w stanie zaryzykować to, co mam, by to dostać lub przeżyć. Mężczyzna nie zakłada konta na Tinderze, bo chce tam znaleźć kumpelkę z podstawówki. Niestety takie myślenie nie rozwiązuje problemów… A gdzie w tym wszystkim są detektywi? My przynosimy złe wieści i potwierdzenie przypuszczenia,
że mąż / żona niestety zdrady się dopuszcza. I zawsze radzimy: nawet najgorsze wiadomości należy przyjąć na chłodno i z możliwie wielką godnością. Na palenie koszul niewiernego męża zawsze będzie czas, ale na spokojną rozmowę czasem może być za późno. I nie zrozumcie mnie źle, nie ma takich rzeczy, które usprawiedliwiają niewierność, ale czasem wysłuchanie czyiś tłumaczeń pozwoli nam uniknąć zadawania sobie kłującego pytania: „a może to był jakiś mój błąd”?

tekst: Małgorzata Marczulewska, detektyw i windykator. Grupa AVERTO

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Share on facebook
Share on twitter

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.